Polaku nie rób wiochy! Nie zamawiaj piwa z sokiem, ekhm syropem!

Wczoraj na pewnej piwnej farmie fanów, pojawiło się zdjęcie apetycznego, świeżo nalanego Guinnessa, pod którym, jak to zwykle na farmach fanów bywa, prawdopodobnie rozpoczęłaby się litania zachwytów i westchnień, przeplatana co jakiś czas głosami „uświadomionych mędrców” twierdzących, że Guinness to syf, woda, koncern, że to już nie to co kiedyś i ogólnie, że się skończył na Kill’em All. Ot, standard. Uwagę komentujących przykuło jednak zupełnie coś innego. Był to komentarz pewnej młodej damy, która to stała się dla mnie inspiracją do napisania niniejszego tekstu.

Komentarz wyglądał mniej więcej tak: „Kochaaaaaaaaaam z sokiem !!!!!! :):):):)”.

Mało pamiętliwym przypomnę, iż dotyczył on piwa Guinness.

Po kilku kąśliwych męskich komentarzach dotyczących soku w piwie (podejrzewam, że w domyśle – syropu), młoda dama odparła, że pije co chce i jak chce, a najlepiej z sokiem z czarnej porzeczki (!). Trzeba przyznać, że tym zdaniem mile mnie zaskoczyła, bo tak jak nie toleruję typowo polskiego dolewania do piwa owocowo-kolorowych syropów, mających na celu tylko i wyłącznie zamaskowanie/zmasakrowanie prawdziwego smaku, tak mieszanie piwa z sokami, czy napojami uważam za pewien rodzaj  eksperymentowania z piwem, a to już wyższy poziom zabawy. Oczywiście pod warunkiem, że polega ono na świadomym łączeniu piwa z określonymi napojami, w celu wydobycia, czy wyeksponowania z niego określonych cech. Wlewanie czego popadnie do każdego napotkanego piwa, byle tylko zmienić jego smak na słodszy klasyfikuję do tej samej kategorii dyletanctwa, co picie piwa z syropem.

Nie wiem, czy akurat połączenie Guinnessa z sokiem porzeczkowym jest trafne, ale w myśl zasady „próbowałeś – krytykuj, nie próbowałeś – siedź cicho” nie będę się skupiał na ewentualnych walorach smakowych takiego zestawienia, bo jak do tej pory w życiu do głowy mi nie przyszło, żeby do Guinnessa wlewać jakiegokolwiek soku. Poszperałem jednak w sieci, i odkryłem, że faktycznie przepis na coś takiego istnieje, i to nie tylko w polskim internecie, gdzie najczęściej nazywany jest Guinnessem dla kobiet. Udało mi się dotrzeć do anglojęzycznego określenia tego drinka: Black’nBlack. Nie piłem, nie zamierzam. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem… Jak ktoś ma ochotę, proszę bardzo. Opisy doznań smakowych będą mile widziane w komentarzach.

Zostawiając już miłą damę i jej drinki w spokoju, chciałbym skupić się na ogólnym zagadnieniu potocznego „soku” w piwie, czyli mówiąc precyzyjniej syropu w piwie, który jest typowo polską, bardzo wstydliwą za granicami naszego kraju przypadłością. Dlaczego syrop w piwie uważam za obciach, ignorancję i hipokryzję? Z kilku powodów.

Po pierwsze, nikt mi nie wmówi, że lubi piwo, pijąc je z syropem. Jak pisałem wyżej, syropu do piwa dolewa się tylko i wyłącznie dla zamaskowania jego prawdziwego smaku. Dlatego stwierdzenie: „lubię piwo, ale z sokiem” jest oksymoronem. Jeśli lubisz piwo tylko z sokiem, to znaczy, że piwa nie lubisz. Jeśli lubisz whisky tylko z colą, to znaczy, że nie lubisz whisky. Jeśli lubisz piwo, nie pijesz go z syropem. Jeśli lubisz whisky, nie pijesz jej z colą. Prosta, oczywista oczywistość. O tym, że whisky z colą to już nie jest whisky, a piwo z sokiem/syropem to już nie jest piwo, nie muszę chyba wspominać.

Po drugie, jestem gotów stwierdzić nawet, że większość osób wlewających do swojego piwa syrop, tak naprawdę z reguły nie lubi smaku tej mieszaniny, a jedynie traktuje ją jako mniejsze zło zwiększające tolerancję zmysłów dla smaku czystego piwa. Na pewno znacie przynajmniej jedną osobę, która w pubie zawsze zamawia piwo z syropem. Czy kiedykolwiek zauważyliście, żeby kupowała sobie piwo w sklepie i przygotowywała sobie taką miksturę dla smaku i własnej przyjemności w domowym zaciszu? Obstawiam, że nie. Czy jak już zamawia to piwo z syropem, to przykłada dużą wagę do tego jakie to jest piwo oraz jaki smak ma wlany do niego syrop? Obstawiam, że w większości nie. Znacznie częściej bardzo dużą wagę przykłada do tego, aby do zamówionej mikstury dodana była słomka. Dzieje się tak nie bez powodu. Picie przez słomkę znacząco ogranicza organoleptyczny kontakt z trunkiem, w szczególności zmniejsza odczuwanie smaku i aromatu tego co pijemy. (Choć niektórzy twierdzą, że tak jest po prostu „cool”, ale to nie prawda.) Zatem syrop w piwie pełni tylko i wyłącznie funkcję „przepychacza”, który dla osoby nielubiącej piwa z niesmacznego napitku robi napój znośny, wypijalny, którego jednak nie da się lubić. Można go tylko tolerować. Jeśli ktoś twierdzi inaczej i pije przez słomkę to jest hipokrytą, a jeśli twierdzi inaczej i pije bez słomki, to nie ma kubków smakowych.

Po trzecie, zamawianie piwa z syropem to zwykłe wieśniactwo i ignorancja. Szczególnie dotkliwe dla wizerunku naszej nacji za granicami kraju. Aby się o tym przekonać wystarczy wybrać się na wycieczkę do Czech, kraju który piwną kulturą wyprzedza nas o lata świetlne, i zamówić piwo z sokiem, syropem, czymkolwiek. Wrażenia i spory łyk goryczy wstydu gwarantowane. W każdym kraju o rozwiniętej kulturze piwnej prośba barmana o dolanie do piwa syropu spotka się najpierw z niezrozumieniem (o co kaman?), a potem z wielkim obciachem i w najlepszym wypadku szyderczym uśmiechem barmana i wszystkich dookoła. Coś takiego jest tam po prostu czystą abstrakcją. Skoro więc, śmiejemy się z białych skarpetek do sandałów i klaskania w samolocie po lądowaniu, to tak samo powinniśmy się śmiać z dolewania syropu do piwa.

Podsumujmy zatem, dlaczego (!) NIGDY (!) nie powinieneś/naś zamawiać piwa z sokiem/syropem:

1. Piwo z syropem to zło. Zawsze. No, prawie zawsze.
2. Nie lubisz piwa z syropem. Nie możesz tego lubić. Nie da się tego lubić.
3. Piwo z syropem to obciach, wstyd i brak szacunku dla piwa i piwnej kultury.

i najważniejsze! :

4. Za każdym razem jak wlewasz sok do piwa boli mnie serduszko.

Dlatego apeluję! Jeśli nie lubisz piwa, to go nie pij. A jeśli już z jakichś niewiadomych powodów musisz, to nie zalewaj go bezmyślnie ulepkowatą mazią, tylko okaż mu trochę szacunku i użyj nieco więcej wyobraźni.

Jak to zrobić?

Wkrótce na Małe Piwko Blog znajdziesz krótki poradnik dla osób nielubiących piwa, a koniecznie chcących je pić. Tam też przeczytacie w jakich dwóch wyjątkowych sytuacjach dolanie syropu do piwa nie grozi wiecznym potępieniem.

Bartosz Nowak View more

Jeśli spodobał Ci się mój tekst, podziel się nim ze znajomymi, poprzez jeden z kanałów powyżej.
Będzie to dla mnie świetna nagroda i motywacja do dalszej pracy.
Aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami, daj mi suba! :)
Znajdziesz mnie m.in. na facebooku i twitterze:

62 comments

  1. też uważam że syrop do piwa to kiszka, ale nie ma co demonizować. Ci co piją z sokiem to się alkoholizują, a nie smakują piwo (w sumie taniej jest kupić kielicha wódki, tylko że piwo dłużej się pije). Co do soku za granicą to ok, barman spojrzy podejrzliwie, spróbuj za to kupić kielona wódki w UK czy Irlandii, dostaniesz porcję w półpintowej szklance z lodem, jak wytłumaczysz że czystą w kieliszku to się na ciebie tak samo spojrzy jak przy prośbie o sok (no może teraz już nie bo sporo rodaków na wyspach).
    p.s. za każdym razem gdy dolewasz syropu do piwa umiera jednorożec
    p.s.2 nie wiadomo co lepsze, eurolager bez soku czy z sokiem, ładna mi alternatywa
    p.s.3 zamiast płacić za shandy/radlera, „dolejta se” sprajta do piwa, smakuje lepiej

    • Znam i tak jak napisałem, nie potępiam z góry łączenia piwa z innymi napojami. Dziś tylko o tym wspomniałem. Szerzej o tym planuję napisać w zapowiedzianym poradniku. Co do Radlerów, nie powstały one dla poprawy smaku piwa, ale dla poprawy innych właściwości takich jak orzeźwienie, lekkość itd. Mieszanie piwa z czymś nie zawsze musi mieć na celu ulepszenie jego smaku.

  2. ‚“lubię piwo, ale z sokiem” jest oksymoronem. Jeśli lubisz piwo tylko z sokiem, to znaczy, że piwa nie lubisz. Jeśli lubisz whisky tylko z colą, to znaczy, że nie lubisz whisky. Jeśli lubisz piwo, nie pijesz go z syropem. Jeśli lubisz whisky, nie pijesz jej z colą.’

    W zupełności się z Tobą zgadzam w tej kwestii i popieram całą tę Twoją „akcję z sokiem”. Ja też potępiam takie osoby. Ale zdaję sobie również sprawę, że ok 90% takich osób to kobiety, więc to raczej do nich skierowany jest ten tekst.
    Rozumiem, że po prostu wyraziłeś swoje zdanie w tym temacie, ale czy jest sens walczyć z wiatrakami?

      • ostatnio wolę Altbier z Manufaktury Piwnej albo English Pale Ale z Primatora, ale dzięki za radę.

        a wpis jest bufoński i nieciekawy dlatego, że bije z niego najgorsza wada blogerów: autoerotyzm z poczuciem wyższości. taki żywiec z jakimkolwiek sokiem czy syropem jest często lepszy niż bez niego, zwłaszcza latem. z kolei do rowing jacka nikt nic nie doleje, bo piwo za 7pln kupuje świadomy odbiorca.
        więc co ma na celu ten tekst? moim zdaniem, snobowanie się i budowanie poczucia wyższości.

        problemem jest dostępność dobrego piwa, a nie fakt, że ludzie w lokalach zabijają sokiem smak podłego koncerniaka.

        • To my – blogerzy. Z poczuciem wyższości i misji. Jesteśmy źli.

          A tak na serio: blogerzy mają w sobie coś bufońskiego i rzadko komu to przeszkadza 🙂 Ponadto nieco więcej dystansu życzę.

        • No i jak widać da się pisać konstruktywnie. 🙂
          Wpis może się wydawać bufoński – I don’t care. Nie zmienia to jednak faktu, że dolewanie syropu do piwa nie wynika z tego, ze piwo jest niedobre, tylko z czystej niewiedzy, z tego, że ludzie nie mają pojęcia co z piwem robić. Dolewanie syropu do wspomnianego przez Ciebie RJ, czy nawet do porterów(!) zdarza się częściej, niż Ci się wydaje. W to właśnie uderza mój tekst. A jeśli chodzi o dolewanie syropu do niedobrych piw, to tak jak napisałem, nie kupuję tego, bo wg mnie to wcale piwa nie polepsza, a jeśli mam coś pić na siłę, to wolę to wylać. Taki ze mnie bufon 😉

  3. O Guinnessie z porzeczkowym mowi sie tez „Snakebite”, ze niby tak gryzie/kopie, bo tak latwo wchodzi. Moim zdaniem Guinness i tak latwo wchodzi i moze skopac, ale jak ktos juz lubi super delikatnie.. 😉

    Jeszcze w temacie sokow/syropow to powiem, ze ogolnie to oszywiscie syf i ZUOOO, ale jedna rzecz jest fajna/smieszna: piwo z niebieskim sokiem malinowym, ktory powoduje, ze piwo ma sliczny, zielony kolor.. Wyglada sie, jakby sie popijalo roztwor plynu do naczyn Ludwik 😉 Jak dla mnie smieszne ;-))

  4. Idąc analogią whisky, wszystkie tanie whisky nadają się tylko do jednego -> do wymieszania ich z czymś innym (colą, spritem, sokiem, itp.) bo same w sobie są bardziej parszywe niż najtańsze polskie wódki. Zatem kiepskie piwa z dwójki złego też lepiej zalać czymś co zamaskuje ich smak – ja bym preferował intensywnego rauchbiera w ilości 100ml na każde pół litra jasnego lagera . 😉

    Co nie zmienia faktu, że sam syrop to zło totalne (i to bez względu czy te ścierwo z cukru i sztucznych barwników chce się dolać do piwa, herbaty czy czystej wody).

  5. Piwo + syrop owocowy – tylko od grzanego . Najlepiej malina , sama , albo w jakieś wariacji smakowej (lipa,pigwa lub coś innego – sporo tego jest ) Na rozgrzanie , np. po jesienno-zimowym rowerze . Naprawdę polecam .
    Natomiast tak, normalnie , to jak chce się napić drinka , to pije drinka (czyli wódka + napój/cola) , tematu whisky nie zaczynam , bo mi smakuje tylko Chivas i nic więcej ( na kostce lodu ) .
    A co do mieszania piwa z napojami , sokami , colą – to kiedyś w zamierzchłych czasach jak miałem naście lat , to nie powiem zdarzało się wypić piwo z colą , ale jakoś nie wspominam tego .
    Staram się wychodzić z zasady że jak pije piwo , to pije piwo , a jak sok/napój/cole to wiadomo co .

  6. Kompletnie nieprzekonywujące argumenty. Czyli co, ziemniaków też nie lubię, bo je solę, a jakbym naprawdę lubił ziemniaki, to bym ich nie solił????

    Dla mnie piwo z sokiem to nie jest problem do roztrząsania. Osobiście nie lubię, ale nie bronię ludziom pić. I tyle, o czym tu się pultać?

  7. Zgadzam się z tobą, ale forma chyba zbyt bufoniasta. Chyba lepiej edukować niż ganić. Wywołuję do tablicy – kolejny tekst ma być o tym z czym piwo warto połączyć i dlaczego. Challenge accepted?

  8. Właśnie przypomniała mi się wycieczka do Belgii i poznani tam ludzie.
    -Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim by do piwa dolewać Coli.
    Taki wynalazek nazywają” mazutem ” czy to dobre sprawa gustu.

    -Jeśli chodzi o samą treść tekstu . Mam podobny syndrom z wódką jeśli mam ją pić to tylko z czymś co zabija jej przykry smak czyli drinki.

    • Piwo z colą bardzo popularne jest w Niemczech i obstawiam, że to tam ma swoje korzenie (choć nie jestem pewien). Po ichniemu zwie się „Diesel”, w Polsce taki drink można spotkać także pod nazwą „Brzeg Bałtyku”. Wiadomo dlaczego 😉

      Tego właśnie nie rozumiem. Jeśli się czegoś nie lubi, to po co to pić?

      • Po to, że alkohol nie zawsze pije się dla przyjemności smakowej. Czasem po prostu chcesz się urżnąć, tudzież poczuć efektu alkoholowego rozluźnienia i wtedy jak w knajpie masz same eurolagery a nie lubisz smaku to zalewasz sokiem, a jak pijesz wódke na domówce to zagryzasz ogórkiem.
        Musisz zrozumieć, że alkohol ( w tym piwo) często jest pijany dla efektów w postaci lekkiego rozluźnienia itd., a nie po to, żeby się zachwycać smakiem.

        Krótko: Można lubić efekt upojenia alkoholowego, ale nie lubić smaku alkoholu i wtedy całkowicie naturalne jest, że próbuję je zamaskować. Nie musisz mnie za to ganić.

        • Nie wiem od kiedy czytasz mojego bloga, ale jeśli jeszcze nie zauważyłeś, to piciem dla picia raczej się tu nie zajmuję. Od tego są inne miejsca w sieci: http://www.aa.org.pl
          Mi z reguły jeśli coś nie smakuje, to tego nie piję, dlatego też np. stronię od mocnych alkoholi, których nie lubię. Jeśli już jednak bardzo chcę, albo muszę złe piwo wypić, to znam lepsze sposoby „uzdatnienia”, niż dolanie do niego kolorowego cukru w płynie, ale o tym napisze wkrótce oddzielną notkę.
          I na koniec: Nikogo nie ganię za to, że wlewa syrop do piwa, każdy pije jak chce. Ja wyrażam jedynie na ten temat swoje zdanie, które jest skrajnie krytyczne.

  9. Zgadzam się w pełni.

    Jedynie wzmianka o whisky mnie zmartwiła – do czystej whisky nie potrafię nawet zbliżyć gęby (automatycznie łzawią mi oczy), nie mówiąc już o wypiciu tego. A w drinkach pijam bardzo chętnie.

  10. Nie zgadzam się. Niech ludzie piją co chcą i w jakiej konstelacji chcą, nie rozumiem z jakiego powodu wojować z cudzymi gustami dotyczącymi produktów spożywczych? I jeszcze ganić i potępiać? To jest faktycznie nieco bufoniaste…
    „[Z]amawianie piwa z syropem to zwykłe wieśniactwo i ignorancja.” Ale ignorancja czego? Na pewno nie ignorancja własnego gustu, którego się nie nagina do wyobrażeń innych. Tak samo mamy przejmować się tym co o nas pomyślą Czesi? Ale po co? Narody pewne siebie nie przejmują się tym co mogą o nich powiedzieć inne narody, tylko robią swoje. Jakbym się jakiegoś Niemca spytał czy się przejmuje tym co o różnych cechach Niemców mogą pomyśleć Duńczycy, Włosi czy Francuzi, to by mnie wyśmiał.
    Kolejna kwestia – człowiek pijący piwo z syropem może lubić piwo i z syropem i bez, może je lubić saute, ale woleć z syropem, może też nie lubić piwa bez syropu, a lubić z syropem, wreszcie może je z syropem uważać dopiero za pijalne, choć nadal niezbyt smaczne. Nie ma jak tego rozstrzygnąć apriorycznie.
    „Jeśli lubisz piwo, nie pijesz go z syropem. Jeśli lubisz whisky, nie pijesz jej z colą. Prosta, oczywista oczywistość.” – właśnie nie jest to żadna oczywistość. Podany powyżej przykład z ziemniakami jest trafny – skoro jesz np. ziemniaki tylko z całym zestawem przypraw, rozmarynem itd., bo saute Ci nie smakują, trzeba by wyciągnąć absurdalny wniosek że Ci ziemniaki nie smakują. Tymczasem smakują, ALE doprawione w konkretny sposób. Tak samo jak niektórym smakuje piwo, ALE z syropem. I to jest oczywiste.
    BTW polecam hefeweizena z sokiem (nie syropem) bananowym, fajna kombinacja.

    • Z nikim nie wojuję, nikogo nie ganię ani nie potępiam. Wyrażam swoje mocno krytyczne zdanie na temat wlewania syropu do piwa. Nigdzie nie ma przymusu, żeby się ze mną zgadzać.
      A przykład z ziemniakami jest nietrafny o tyle, że zwykle nie jemy ich na surowo. Natomiast podstawowa i najczęstsza forma występowania piwa to czyste piwo bez dodatków.

  11. Totalnie się nie zgadzam, żenująca opinia. A to dlaczego:
    – jak jestem w knajpie, w ktorej leją z roznych kijów to samo czyli np. tyskie, lecha, zywca… to chetnie gdzieś w okolicach 2-3 piwa proszęo dodanie syropu imbirowego. Mam po prostu dosyć tego płytkiego smaku i chce go sobie urozmaicić.
    – piwa wymieszane już z sokiem cytrynowym, kola itp można kupić na całym świecie
    – a to co najbardziej m sie nie podoba, to pisanie o wieśniactwie…. Jeżeli piję piwo z sokiem, to jestem wieśniakiem? I mam sie wstydzić, bo na zachodzie tak nie piją? Jakieś kompleksy z ciebie wychodzą. Człowiek znający swoją wartość nie przejmuje sie takimi pierdołami. Zreszta znam obcokrajowców (dziewczyny), ktore w Polsce sprobowały takiej mieszanki i są za.

  12. Picie piwa z dodatkiem wcale nie jest tylko i wyłącznie naszą cechą narodową. Piwo z Fantą cieszy się dużą popularnością w Niemczech i Hiszpanii, natomiast na Korsyce pije się piwo z Colą, a no i oczywiście w krajach anglosaskich jak najbardziej Guinnessa z sokiem porzeczkowym 🙂 Pewnie w innych krajach też się dodaje różne „atrakcje” do piwa, ale ja dzielę się tym, co akurat wiem. Więc nie uważam, żebyśmy jako naród się jakoś specjalnie błaźnili tymi sokami, bo piwo z sokiem imbirowym, kombinacja nie do pomyślenia dla moich znajomych z różnych krajów, cieszy się wśród nich dużą popularnością, po tym, jak go spróbowali, a nawet spędza im sen z powiek, w wyniku niesamowitej doń tęsknoty. Więc ja bym jednak była chociaż trochę z nas dumna 😉

    • Zwróć proszę uwagę, że krytyka odnosiła się do syropów. Niektóre piwne drinki są ok i nic do nich nie mam jeśli są przemyślane. Ja tutaj pastwię się tylko nad bezceremonialnym wlewaniem syropu do każdego napotkanego piwa.

  13. Piwo z sokiem-a czemu nie? Bo Ty tak nie lubisz? Bo Ty lubisz goryczkę z pilznerka. Jeśli ja mam ochotę na piwo z sokiem-to takie zamówię. Jeśli barman mnie wyśmieje-to problem tego barmana-a ja już raczej tam nie pójdę.
    Jeśli ktoś chce -to tak pije. Wieśniactwo to właśnie dla mnie to: „…3. Piwo z syropem to obciach, wstyd i brak szacunku dla piwa i piwnej kultury.”
    Co ma kultura z piciem piwa z sokiem? Wieśniactwem i buractwem oraz zaściankiem jest właśnie to że na takie rzeczy się u nas zwraca uwagę. W londynie pijesz co chcesz i jak chcesz i nikt Ci nic nie powie. To tylko Twoja sprawa. Są ortodoksi wszędzie -co to Guinessa się pije tylko tak a nie inaczej w takiej a nie innej szklance i w takiej a nie innej temperaturze. Tylko jesli mnie smakuje Guiness mający 5 albo 25st -to co? Wieśniactwo???
    To tak jak z winem -niby trzeba pić w taki a nie inny sposób-ale jesli ja lubię czerwone wytrawne w temp 5st pite ze szklanki -to jakiś problem?
    To tylko moja sprawa.
    Pewnie że grzechem byłoby zalanie Mikkelera Black czy Smoke Alaskan – jakimś orydynarnym sokiem-ale jesli ktoś tak chce -to tylko jego sprawa. A zwracanie mu uwagi-to buractwo i wieśniactwo -przynajmniej dla mnie.

  14. Zgadzam się z autorem, nie cierpię piwa z sokiem malinowym, jakże u nas popularnym i wszechobecnym. Jednak będąc kiedyś w pseudo irlandzkim pubie znalazłam wybór 44 syropów do piwa. I muszę przyznać, że jakikolwiek żywiec czy kasztelan nabiera nowego smaku z odrobinką (ale nie 1/5 szklanki) syropu kokosowego. Nie wyobrażam sobie picia czegoś takiego przez cały wieczór, ale myślę, że warto spróbować. Dodam też, że do piwa soków nie dolewam i nie wyobrażam sobie psucia smaku Rowing Jacka, Ataku Chmielu czy Portera Warmińskiego. Pozdrawiam autora i chyba zacznę tu zaglądać częściej, bo trafiłam przez przypadek 😉

  15. Pingback: Jeśli nie syrop, to co? – 10 najpopularniejszych łagodnych piwnych drinków. | Małe Piwko Blog

  16. Pingback: Siekierezada, czyli 7 piwnych drinków dla prawdziwych twardzieli! | Małe Piwko Blog

  17. Pingback: Dzień Świętego Patryka – zielone szaleństwo rodem z Irlandii | Małe Piwko Blog

  18. Pingback: Przygotuj się na Dzień Świętego Patryka! | Małe Piwko Blog

  19. Pingback: Jeśli nie syrop, to co? – 10 najpopularniejszych łagodnych piwnych drinków. | Małe Piwko Blog

  20. Słaby tekst, ma się wrażenie że Autor nie toletuje podejścia innego niż jego własne. Chyba najmocniejszy „argument” jaki pada to to, że sok służy tylko i wyłącznie do maskowania smaku, źli ludzie nie lubiący nie powinny robić wiochy i maskować smaku piwa sokiem. Analogicznie, można by twierdzić że smażenie mięsa maskuje smak surowego mięsa, dlaczego więc, Autorze to robisz? Skoro nie lubisz surowego, może lepiej nie robić wiochy i jeść inne rzeczy?

    wersja tldr: słaby artykuł.

  21. Lubię sobie czasem wychłeptać chłodnego Guinnessa, albo jakieś niszowe piwo rzemieślnicze, bo dobre piwo jest dobre. Nie wyobrażam sobie za to picia czystego koncerniaka dla przyjemności. Tym niemniej – dlaczego nie wypić sobie zimnego słodzonego syropem ‚napoju’, zwłaszcza jeśli komuś taki smakuje?

    Rzucanie tekstami typu ‚nie rób tak, bo tak się nie robi’ uważam za pierwsze objawy bólu dupy. Ale spoko – jest na to maść 🙂

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *