Na co nam nudne style?

PINTA wypuszcza Biere de garde? Po co? Przecież to nudny styl! Kolejny pils? Nuuuuda. Marcowe? A kto to będzie pił? IPA bez amerykańskich chmieli? To żart, prawda? Bitter? ESB? Mild? A co to kurwa w ogóle jest?

Ile razy zdarzyło ci się spotkać z takimi lub podobnymi stwierdzeniami, albo być może nawet samemu je wygłaszać?

Rewolucja nie zna litości. Piwna rewolucja nie znosi nijakości. Po latach bezwzględnej dominacji bezsmakowych lagerów, nastały czasy górnofermentacyjnych harpaganów, obowiązkowo zawierających tony amerykańskich chmieli i goryczkę wykręcająca gębę o 360 stopni. Zakochaliśmy się w amerykańcach do tego stopnia, że nawet witbier musi u nas zawierać przynajmniej śladowe ilości Citry, inaczej istnieje ryzyko, że ktoś gdzieś w kącie internetu lub swojego mieszkania nazwie go nudnym.

A określenie „nudny” jest obecnie najgorszą obelgą, jaką można rzucić w kierunku piwa lub jego autora. Dzisiaj prędzej sprzeda się AIPA ziejąca na kilometr diacetylem, niż piwo noszące znamiona nudnego lub, nie daj Boże, stylowego! Przekonał się o tym m.in. Artezan, który po roku dopracowywania receptury klasycznego IPA, kiedy już doszedł niemal do perfekcji (ostatnia warka była IMO wybitna!), ogłosił, że rynek chce, rynek wymaga, i od następnej partii IPA  będzie chmielona po amerykańsku. Fakt, że skutkiem tego powstała moim zdaniem najlepsza obecnie AIPA na polskm rynku, ale jednak kolejna AIPA, kosztem jedynego polskiego klasycznego India Pale Ale. Takie przykłady można mnożyć.

Są jednak jeszcze tacy, którzy z uporem maniaka chcą nam pokazać, że istnieją na świecie style, w których amerykański chmiel, czy wędzone słody, są zbędne. Nudny Altbier Sticke, dziwny Koniec Świata, czy przenudne i słodkie Ce n’est pas IPA z Pinty, Angielskie Pale Ale, Mild z Olbrachta, klasyczny Bitter z Pracowni. Po co? Po co zadawać sobie tyle trudu, kombinować z jakimiś gałęziami, kasztanami, drożdżami, skoro można było zrobić po prostu kolejną amerykańską hybrydę?

Otóż właśnie po to, żeby tobie dać możliwość pomarudzenia i wybrania z półki czegoś innego, a osobie stojącej w kolejce za Tobą dać szansę odkrycia i posmakowania nowego piwnego stylu, o którym być może nigdy wcześniej nie słyszała i nie miała by okazji go spróbować.

Na tym właśnie polega piękno różnorodności, na którą tak długo czekaliśmy, więc następnym razem, jak zachce ci się narzekać na nowe piwo, zanim jeszcze nie trafi ono do sprzedaży, to dwa razy zastanów się, czy naprawdę było by lepiej, gdyby na półkach w sklepie stały tylko ajpy, risy i wędzonki. Jeszcze nie tak dawno przerabialiśmy to z lagerami i jakoś nie było powodów do radości.

Tak to jest, że wszystko się kiedyś znudzi (tak, tak, nawet amerykański chmiel). Dlatego właśnie tak bardzo ważna jest różnorodność, a piwo, jak żaden inny napój na świecie, tę różnorodność umożliwia. Dla mnie wymarzoną sytuacją jest taka, w której w sklepie widzę na półce polskiego przedstawiciela każdego piwnego stylu, a nie taka, gdzie mój wybór ogranicza się tylko do smakowych ekstremów.  Nie każde piwo musi urywać dupę! Czasem trzeba odpocząć, wypić lekkiego, przyjemnego, nawet nieco wodnistego bittera, albo (o zgrozo!) pilsa. Dlatego jak widzę, że ktoś o ESB pisze, że jest smaczne, stylowe, ale szału nie ma, to mi ręce opadają. To piwo nie może robić szału, bo nie taka jego rola. Jak chcesz szału, to kup sobie Extreme Smoked Triple IPA 500 IBU, nie zawracaj gitary i nie wypisuj bzdur, że to, czy tamto piwo/styl jest nudne. Dla ciebie może jest, a ktoś inny wypije je ze smakiem. Tym bardziej, że często ono takie właśnie ma być, a to, że je kupiłeś spodziewając się nie wiadomo czego, świadczy już tylko o twojej ignorancji.

Dlatego blogerze, forumowiczu, piwoszu, jeśli uważasz, że jakieś piwo jest lub będzie nudne, to go po prostu nie kupuj. Zostaw dla innych, którym sprawi ono przyjemność. Po co masz się rozczarowywać, tracić pieniądze, a potem jeszcze zniechęcać innych do odkrywania nowych stylów i smaków?

P.S.

Do powyższych przemyśleń zainspirowały mnie głównie komentarze, jakie pojawiły się w internecie, na forach i blogach, przed premierą Ce n’est pas IPA, piwa w niemal kompletnie nieznanym w Polsce stylu biere de garde. Najśmieszniejsze dla mnie było to, że większość krytykantów, twierdzących, że to będzie nudne piwo, bo to nudny styl i w ogóle lipa, nigdy wcześniej żadnego biere de garde nie próbowała, a jeśli nawet, to zapewne była to klasyka stylu, jak Jenlain, czy Ch’ti. Ja do dziś nie mogę pojąć jak można tak cholernie szeroki styl, jakim jest biere de garde, nazwać nudnym. Bo nie ma amerykańskiego chmielu? Bo nie ma goryczki? Ok. Zapomniałem, że przecież każde piwo musi być złociste, gorzkie i zrobione z chmielu.

Bartosz Nowak View more

Jeśli spodobał Ci się mój tekst, podziel się nim ze znajomymi, poprzez jeden z kanałów powyżej.
Będzie to dla mnie świetna nagroda i motywacja do dalszej pracy.
Aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami, daj mi suba! :)
Znajdziesz mnie m.in. na facebooku i twitterze:

25 comments

  1. Świetny tekst. Sam interesuję się piwem od niezbyt długiego czasu, a mocno zdziwiły mnie opinie właśnie przed premierą Ce n’est pas IPA. Sądzę, że sam fakt znalezienia się na polskim rynku piwa, którego wersje zagraniczne są trudno dostępne i/lub bardzo drogie jest świetnym ruchem i pozwala poznać kolejny styl piwa. Istotnie, amerykański chmiel dla kogoś, kto dopiero poznaje piwa rzemieślnicze etc. jest wyjątkowym doznaniem, ale ważne, by na rynku była różnorodność. Ot takie Angielskie Śniadanie jest moim zdaniem fantastycznym piwem i mam nadzieję, że nie dojdzie do tego, że w sklepach będą tylko i wyłącznie AIPA. Zaskoczeniem był też dla mnie Orthodox Stout z AleBrowaru, który miał być w założeniu ortodoksyjny, a amerykańskim chmielem pachniało od niego na kilometr.

  2. A mnie się podoba ta ostatnia Pinta, bo nie jest taka oczywista jak IPA, AIPA, itd., a mimo to można w niej znaleźć fajne smaczki. Każdy niech pije, co chce – na tym polega wybór. Jak szukam sobie muzyki to też muszę przejrzeć dziesiątki nowych kapel, których nie znam, ale posłuchać trzeba każdej, żeby dowiedzieć się co gra i czy mi się spodoba. Powtarzam wtedy, że to jak szukanie skarbu – ubrudzisz się, ale jak już coś znajdziesz, to zapominasz o tym, ile błota musiałeś przerzucić;) Efekt końcowy zupełnie rekompensuje poszukiwania.

  3. W 100% się zgadzam 🙂

    A dołożyłbym jeszcze np. możliwość zobaczenia różnych stylów piwa na różnych chmielach także z Polski i byłbym w niebie

    • popieram, dzięki Pincie można spróbować czegoś innego w światowej jakości. W przeciwnym wypadku byłyby chyba same ipy, aipy i inne jak to mawia mój kumpel „perfumowane” piwa. Żeby nie było, sam zostałem hopheadem ale moje ulubione piwo to jest Angielskie Śniadanie, a gdyby nie rzeczony browar nawet bym nie wiedział o istnieniu Sticke Alt czy Sahti. I nawet jeśli nie byłem zachwycony ostatnim piwem to cieszę się że go spróbowałem, a A’la Grodziskie weszło na stałe do mojego jadłospisu choć za pierwszym razem myślałem że piję herbatę 🙂

  4. Dla mnie informacja że piwo „jest nudne” i „dupy nie urywa” to jakaś cecha, nie koniecznie pozytywna albo negatywna. Czasem mam ochotę na ekstremalne doznania, a czasem chcę w spokoju wysączyć nudnego bittera. Nudne-ekstremalne to dla mnie taka sama para cech jak słodowe-goryczkowe, treściwe-lekkie.

    To że ludzie narzekają na nudne piwa to moim zdaniem efekt tego, że wciąż się piwa uczymy. Sam się nieraz przejechałem oczekując intensywnego smaku i nie wiedząc że dany styl lub konkretna interpretacja tego stylu z założenia jest niezbyt intensywna. Poza tym wziąłbym jeszcze lekką poprawkę na cenę. Płacąc 7 ~ 10zł za piwo chętniej sięgnę po coś co zaskoczy mnie ciekawym aromatem niż po piwo które niczym specjalnym się nie wyróżnia. O ile mi wiadomo nie tylko ja mam podobne podejście.

    Dziwi mnie również wrzucanie tutaj Stare ale Jare, Koniec Świata czy Angielskie Śniadanie. Z tego co się orientuję odbiór tych piw był generalnie pozytywny.

    Nie martwiłbym się tym że w sklepach będą same AIPA. Na razie zachłysnęliśmy się nowością, a i tak prawie każdy browar kontraktowy i rzemieślniczy próbuje przemycać piwa bardzo różnorodne. Rynek to wszytko często weryfikuje na korzyść amerykańskich styli, a mimo to browary z uporem maniaka zapewniają nam różnorodność.

    W sumie regularnie dostępne AIPA w tym kraju można policzyć na palcach jednej ręki drwala po wypadku z piłą tarczową.

  5. Jeden z piwnym blogerów na moje pytania co tak naprawdę oznacza określenie “nudny styl”, odpowiedział mi następująco: “>>Nudne piwo<< to takie, w którym nic się nie dzieje, jest poprawne, a nie mam przyjemności z jego picia i prawdopodobnie więcej go nie kupię."

    To samo było przy premierze ce n'est pas IPA (przepysznego zresztą), to samo przy informacji, że zwycięzca ostatniego piwowarskiego konkursu w Warszawie uwarzy piwo w Browarze Ciechan – cieszyłbym się, gdyby wygrał wit lub biere de garde, ale inni użytkownicy mnie zjechali od samego początku, krzycząc, że tylko AIPA jest "ciekawa". No i AIPA wygrała.

    Polskie chmiele są tak bardzo niewykorzystane przez browary kontraktowe, a przecież jest tyle możliwości zrobienia dobrego piwa w fajnym, nowym stylu… Chyba, że ogólnie wszystkie europejskie chmiele są nudne.

    • Co do polskich chmieli to była Ale Szycha i było to chyba najgorsze piwo Pinty. Były dwie próby uwarzenia PIPA i obydwie średnio udane. Zobaczymy jak wypadnie Prometeusz bez diacetylu. Polski chmiel jest znośny, ale pod warunkiem że piwo nie jest mocno chmielone. W stylach gdzie chmiel ma być na pierwszym miejscu lepiej używać innych odmian.

    • Ja już się wyleczyłem z chmieli z USA czy antypodów, to są mega nudne chmiele, żadnej finezji, wszystko podane na tacy, ot taki glutaminian sodu wśród chmieli, piwo nie smakuje piwem, tylko jak z dodatkiem soku lub sztucznie aromatyzowane.

    • Patrząc na wyniku konkursu warszawskiego widać, że zwycięski wit był piwem wyjątkowym bo zdeklasował rywali o lata świetlne. Też cieszyłbym się jakby wygrał. Liczyłem nawet na dobrego bocka, bo na rynku takowego brak. Ale te piwa dupy nie urywają, a aipa sprzeda się na pniu, nawet sępopodobna.

  6. Tymy rękamy podpisuję się pod powyższym. Warto zauważyć, że rynek odbiorców bardziej ambitnych piw nie składa się z samych koneserów. Pewnie składa się głównie z takich ludzi jak ja, czyli osób, którym znudziły się koncerniaki i chcą spróbować czegoś nowego i poznać lepiej piwny Wszechświat. O czymś takim jak biere de garde dowiedziałem się dopiero wówczas, gdy Pinta zapowiedziała stworzenie piwa w tym stylu i wdzięczny im jestem, że to zrobili. Piwo mi smakowało. Gdyby zaś nie zasmakowało to i tak nie miałbym żadnej pretensji.

  7. Dla malkontentów narzekających na nudę i nieurywanie dupy mam prosty przepis: wziąć piwo, dać do refermentacji potrójną dawkę cukru, wsadzić w odpowiedni otwór ciała i poczekać. Efekt „urywania” gwarantowany.

  8. Ja jako przeciętny piwosz mam dość kolejnej AIPY CIPA PIPA i innych chu* wie jakich stylów, w tym roku na chmielakach piłem z dwie AIPy i takie dobre amerykańskie chmiele no cuda na kiju i co no i wielka dupa jak masło z chmielem który wyrywał mordę bardziej niż ta ciepła wódka w pobliskim hotelu, więc wole wypić sobie pełno stylowego pilsa niż pchać się w coś co jest bez sensu, prześcigać sie musi być 5 amerykańskich i wszystko liczone w trzycyfrowych liczbach, nie długo będzie tak że zamiast mierzyć ekstrakt brzeczki bedzie sie patrzyć ile jest chmielu o ten ma 99g/100ml a odnośnie amerykańskich chmieli pamiętacie to 🙂 http://www.youtube.com/watch?v=Ngjs0UsiB6s ?? śmiech na końcu jest mój haha

    • popieram…. ostatnio dominuje ipa/aipa/bittery oraz wszelkie piwa gdzie mozna dorzucic chmielu w grubych kilogramach… Mogł by ktoś uwarzyć RIS-a czy też jakiegoś sour ale…

  9. Oczywiście nie mówię że wszystkie IPY są do dupy tylko te przechmielone czy kucharze prześcigają sie w ilości solenia ziemniaków kotletów ? nie bo to nie jest dobre a więc wszystko jest dobre ale z umiarem

  10. Trzeba prosto powiedzieć – IBU powyżej 70 każdemu „ryj urywa” – ale nie przyzna się! 🙂 Musi być „piwnym twardzielem” 🙂 Dlatego jak rewolucja zrobi swoje to wrócą stare dobre wity-srity i weizeny-srajceny 🙂

  11. Ale ja tam uważam że jest całkiem fajnie. IPY na amerykańskim chmielu nie mam wcale tak duzo. Zresztą tego amerykańskiego chmielu tak wcale wiele nie ma. Jak ostatnio chciałem kupić większą ilośc piwka -w tym IPY-to nic nie było. Mówię o polskim wyrobie. Musiałem 4 IPY brac nie nasze. Wziąłem Flying DOga i BrewDOga.
    Co do PIPY -niestety nasz chmiel chyba się słabo nadaje na IPA. Za dużo dajac mamy moc goryczy-ale aromatu mało. Taki jego urok.
    Ce n’est pas IPA -piłem i zdecydowanie „dupy nie urywa” -tzn jest ok ale raczej nie powtórzę za szybko. (Piłem 2 razy-1 z zaskoczenia drugi świadomie) To nie jest mój styl. Ale ciesze się że jest-bo mogłem wypić i spróbować-za w miarę rozsądne pieniądze.
    javiki

  12. Zgadzam się w 100%. Jak słyszę/czytam na jakimś blogu, że ten ma pojawić się jakieś piwo i styl będzie nudny to od razu nie czekając na koniec zamykam to okno przeglądarki.
    Bardzo lubię amerykańskie chmiele, ale jeśli miałbym użyć określenia nudny to zastosowałbym właśnie do nich i sypania do każdego niemal piwa przez nasze małe „rewolucyjne” browary. Ileż można raczyć się ciągle tym samym aromatem?

    Różnorodność jest kluczem do sukcesu rewolucji, nie amerykański chmiel. Nie mogę się dlatego doczekać na Polskie Ale od Artezana (Poliż Alę) na naszym rodzimym mokrym chmielu.

    Super wpis
    Pozdrawiam

  13. Przez całe wakacje warzę tylko ipy, pipy, a dlaczego? Bo okres piwowarski właśnie sie zaczyna, a kończy się w marcu. Latem trzeba dodawać więcej chmielu, żeby piwo było odporniejsze na skwaśnienie. Dlatego śmiem twierdzić, że to bardzo nudny styl i jest wynikiem próby konserwacji. Poza tym, chmielem można trochę wad przysłonić, a co najgorsze dla mężczyzn to chmiel jest rośliną jedną z obficiej wyposażonych w związki estrogenowe. Niestety nie dodaje wigoru. Niebawem ma sie pojawić coffee milk stout z Olimpu, ale to już inna para kaloszy. Artykuł mi się podoba. Myslę, że trzeba zerwać ze stylami i zacząć warzyc po swojemu albo po „polskiemu” wykorzystując stare książki kucharskie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *