Browar Staromiejski Jan Olbracht – Koźlak

Olbracht KoźlakDzisiejszego dnia cała uwaga piwnej Polski zwrócona jest w stronę tylko jednego piwa – tegorocznego Grand Championa Festiwalu Birofilia. Nie każdy jednak wie, że również dziś swoją premierę miał Koźlak z toruńskiego browaru Jan Olbracht. Jako, że jestem chyba jedynym przedstawicielem piwnej blogosfery z Torunia, czuję się zobowiązany do ogłoszenia światu, że i u nas dzieje się coś nowego. Dlatego też dzisiaj, popijając piwo Andrzeja Milera, opiszę dzieło autorstwa Mirosława Gałki. Zresztą, recenzji Rauchbocka będzie dzisiaj wszędzie pełno, a o Koźlaku z Torunia mogę dzisiaj napisać chyba tylko ja. Zatem zapraszam! 

Niestety, mimo szczerych regionalno-patriotycznych chęci do promowania toruńskich produktów, musiałem sam sobie za Koźlaka zapłacić (żart :)), a cena jest dość wysoka, bo 12 złotych za 0,5 litra. Chociaż z drugiej strony, biorąc pod uwagę ilość i dostępność tego piwa, nie koniecznie jest to cena zawyżona. Z informacji uzyskanych od obsługi wiem, że leżakowało ono 3 miesiące, jest go bardzo niewiele, bo tylko 1000 litrów i już w browarze obawiają się, czy wystarczy go chociaż do świąt. Faktycznie, jeśli jakiś browar wypuściłby na rynek 2000 butelek swojego piwa, byłaby to edycja bardzo mocno limitowana. Piwo jest sezonowe i dostępne tylko na miejscu, nie będzie sprzedawane na wynos, chyba że ktoś się uprze i przyniesie swoją butelkę.

Myślę, że jednak nie warto jednak tego robić, bo o wiele lepiej piwo smakuje na miejscu, prosto z tanku leżakowego, bo właśnie w ten sposób przeprowadza się wyszynk piwa w Olbrachcie. Temperatura piwa jest dość niska, ale idealna, piwo pomimo sporej treściwości i wysokiej zawartości alkoholu sprawia wrażenie rześkiego.

Olbracht Koźlak

Na początku bardzo urzekł mnie nonszalancki sposób serwowania piwa przez barmana, zupełnie nieadekwatny do ogólnej atmosfery panującej w lokalu mającym opinię dość snobistycznego. Barman nalał piwo jak w najlepszej czeskiej hospodzie, rozlewając przy tym mnóstwo piany, całkowicie mocząc podkładkę i cały kufel i w takiej formie podał mi go do rąk własnych, ani przez chwilę nie myśląc o wycieraniu kufla szmatką, z czym wielokrotnie spotykałem się w innych miejscach. Niestety nie do końca wiedział ile piwo ma ekstraktu, ale możemy mu to wybaczyć. Z całą stanowczością stwierdził natomiast, że zawiera 7,5% alkoholu.

Pierwsze, co przykuwa wzrok w Koźlaku z Olbrachta to przepiękna i trwała piana. Drobnopęcherzykowa, kremowa, czapowata i zbita. Za to należą się duże pochwały. Kolor również zachęca. Jest co prawda mocno mętny, ale bardzo ładny brązowo-brunatny z delikatnymi czerwonawymi refleksami. Zapach nieco rozczarowuje, ponieważ jest niezbyt wyrazisty, co może być wynikiem niskiej temperatury piwa. Nie zmienia to jednak faktu, że jest przyjemny, słodowo – razowy z tłem karmelowym i alkoholowym. Pierwszy łyk piwa jest naprawdę wspaniały. Temperatura i niskie wysycenie potęgują wrażenie bardzo wysokiej pijalności, przez co od razu znika 1/3 zawartości kufla. Potem zaczynają się schody, gdyż na pierwszy plan wychodzi bardzo mocna karmelowość i wyraźny, nieco wręcz drażniący i cierpki posmak alkoholu. Nie zapominajmy jednak, że mamy do czynienia z piwem zimowym, które ma za zadanie rozgrzewać, a toruński koźlak to zadanie spełnia. Najważniejsze, że po jednym kuflu miałem ochotę na więcej, jednak przede mną było jeszcze kilka piwnych punktów do zaliczenia, a w głowie już zaczynało lekko szumieć, więc musiałem podziękować bardzo miłemu i kulturalnemu barmanowi, który co rusz mnie zagadywał, widząc gościa samotnie sączącego piwo przy barze.

Ogólne wrażenia bardzo pozytywne, choć w samym piwie jest jeszcze nieco do poprawy. Natomiast sposób serwowania, obsługa i klimat jest na bardzo wysokim poziomie. Nie udalo mi się co prawda uzyskać informacji, ile ekstraktu początkowego miało pite przeze mnie piwo, dowiedziałem się natomiast, że ekstrakt końcowy wyniósł 6% BLG. Ot, ciekawostka. 🙂

Ocena: 4 - Solidniak

Bartosz Nowak View more

Jeśli spodobał Ci się mój tekst, podziel się nim ze znajomymi, poprzez jeden z kanałów powyżej.
Będzie to dla mnie świetna nagroda i motywacja do dalszej pracy.
Aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami, daj mi suba! :)
Znajdziesz mnie m.in. na facebooku i twitterze:

5 comments

    • To by już podchodziło pod Doppelbocka. Mi się wydaje, że było ok 15-17 i odfermentowało nieco głębiej niż 6%. Poza zawartością alko informacje od barmanów nie były zbyt wiarygodne…

  1. Pingback: Świąteczne szaleństwo – Moja klasyfikacja świąteczno – zimowej oferty polskich browarów | Małe Piwko Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *