II Toruński Zlot Piwowarów Domowych w Krajinie Piva

539010_417501081631402_315701289_nSię nam chłopaki z Torunia rozpędzili i zamiast corocznego Zlotu i konkursu piw domowych postanowili serwować nam dwie edycje w roku: letnią i zimową. II zlot odbył się w Toruniu w minioną sobotę (22.06). Było sporo zmian względem pierwszej edycji, które jak się okazuje, przy drobnych modyfikacjach w  konkursowych kategoriach mogą dać bardzo fajny efekt i ciekawe wydarzenie ze stałym miejscem w piwnym kalendarzu Polski. Ale może zacznijmy od początku.

Po I edycji Zlotu, w komentarzach uczestników pojawiło się kilka zastrzeżeń, dotyczących głównie kwestii organizacyjnych. Większość z nich poruszyłem w relacji z tamtego grudniowego wydarzenia, do którego nie sposób się w dzisiejszym wpisie wielokrotnie nie odnieść. Trzeba przyznać, że w wielu przypadkach wyciągnięto słuszne wnioski, choć nie we wszystkich.

Na początek jednak kilka słów o piwach, które startowały w konkursie. Do trzech kategorii (jasne, ciemne i specjalne) zgłoszono aż 27 piw, czyli o cztery więcej, niż w poprzedniej edycji. Pełna lista, wraz z opisem znajduje się na stronie organizatora.

Jako, że w tej edycji postanowiłem uczestniczyć w roli jednego ze 100 sędziów, zrezygnowałem z wystawiania swoich piw w konkursie. Był to też mój cichy protest przeciwko zbyt ogólnym kategoriom konkursowym, ale do tego powrócę przy omawianiu kwestii organizacyjnych.

Niestety nie było mi dane posmakować piw z pierwszej kategorii piw jasnych, gdyż na zlot dotarłem ok 1,5 godziny po jego rozpoczęciu. Jednakże znajomi dość stanowczo stwierdzili, które piwo było najlepsze i faktycznie, jak się potem okazało, mieli rację. Niekwestionowanym zwycięzcą okazało się być piwo Michała Szukalskiego (nr 7), w stylu (a jakże) American Pale Ale. Ten styl zresztą, zdominował pierwszą kategorię, gdyż na osiem zgłoszonych piw reprezentowało go aż pięć!

Gdy weszliśmy do Krajiny, zaczynano akurat serwować piwa z drugiej grupy – piwa ciemne. Przyznam, iż była to zdecydowanie najbardziej obiecująca z kategorii. Startowały w niej bowiem piwa w takich wspaniałych stylach jak Russian Imperial Stout, Porter Bałtycki, Milk Coffee Stout, Oatmeal Stout, czy też Stout na słodzie wędzonym torfem. Zgodnie z przewidywaniami zwyciężyło piwo nr 4 – Russian Imperial Stout autorstwa Adama Lerke, który zebrał najwięcej głosów w całym konkursie i został uznany najlepszym piwem II Zlotu. Mnie osobiście nie powalił, znacznie bardziej smakował mi Coffee Milk Stout z Browaru Szwagrowego, który de facto zajął drugie miejsce.

Trzecia kategoria, to już kompletny misz-masz. Piwa specjalne. Witbier, Hefe-Weizen, Pumpkin Ale, India Black Ale, India Pale Ale i jeszcze parę innych. Jak to ze sobą porównać? Ostatecznie zwyciężyło piwo, które było moim faworytem, czyli nr 5 – Pszeniczne autorstwa Mariusza Bystryka, ze znakomitą pianą i świetnym zbalansowanym aromatem goździków, cytrusów i bananów.

538694_417500224964821_2084006912_n

To tyle w kwestii informacyjnej, czas się teraz przyjrzeć pozytywnym zmianom organizacyjnym:

Po pierwsze i najważniejsze, zdecydowanie usprawniono sposób dystrybucji próbek. W grudniu sto osób tłoczyło się w kolejce do stolika po próbki, gdzie w pośpiechu trzeba było wypić 8 próbek z rzędu, a na końcu stanąć (w pionie) w następnej kolejce do „urn”, odczekać swoje, podjąć decyzję i zagłosować. W ubiegłą sobotę natomiast, każdy siedział sobie wygodnie przy stoliku, w gronie znajomych, a grupka barmanów-wolontariuszy roznosiła ponumerowane próbki na tacach. Kolejne próbki podawano w odpowiednich odstępach czasu, idealnie wystarczających do spokojnej oceny każdego piwa. Jedynym minusem takiego rozwiązania była znacznie zmniejszona integracja głosujących, gdyż każdy cały czas siedział w gronie własnych znajomych. W niczym jednak nie zmienia to faktu, że komfort sędziów i higiena oceniania poszczególnych piw była o niebo lepsza, niż podczas pierwszej edycji.

Skoro już jesteśmy przy degustacji, podkreślić należy, iż po krytycznych uwagach po pierwszym zlocie, organizatorzy dali sędziom możliwość oceny barwy oraz pienistości piwa, poprzez wprowadzenie przezroczystych kubeczków, zamiast białych. To również spory plus i dowód na to, że twórcy uczą się na błędach.

Bardzo fajnym pomysłem było rozdanie każdemu uczestnikowi identyfikatorów z jego imieniem. Nie dam sobie ręki uciąć, ale na pierwszym zlocie tabliczki mieli chyba tylko piwowarzy biorący udział w konkursie i organizatorzy.

Pozytywnym akcentem były także piwne przegryzki w postaci chleba z młóta oraz galaretki piwne z owocami, przygotowane przez tzw. zlotowe Koło Gospodyń Piwnych.

Tyle miodu. Teraz, jako że była to druga edycja, będzie nieco dziegciu:

Największy mankament imprezy, to niezmiennie kategorie konkursowe. Z racji tego, że organizatorzy są moimi dobrymi kolegami, już przy pierwszej edycji próbowałem przekonać ich o niesłuszności podziału kategorii na piwa jasne, ciemne i specjalne. Z perspektywy czasu moje obawy zdały się potwierdzić i trochę szkoda, że moich słów nie wzięto pod uwagę wcześniej. Przykładów potwierdzających słabość tej formuły jest kilka:

Pierwszym z nich niech będzie kategoria piw jasnych, na pierwszym zlocie wygrana w cuglach przez AIPA Michała Konewko. Nic nie ujmując sukcesowi Michała, bo jego AIPA rzeczywiście była wyśmienita, trzeba jasno powiedzieć, że on wtedy zupełnie nie miał z kim rywalizować. Ze wszystkich piw pierwszego zlotu, jego piwo było jedynym chmielonym „po amerykańsku”. Nie trzeba chyba być wielkim prorokiem, aby domyślić się, że stawianie pilsa, hefe-weizena, czy jakiegokolwiek jasnego piwa chmielonego po europejsku, naprzeciw piwa z amerykańskimi odmianami, to porywanie się z motyką na słońce. Można się więc było spodziewać, że pierwszą kategorię na drugim zlocie zdominują piwa chmielone po amerykańsku (na osiem zgłoszonych piw przypadło aż pięć American Pale Ale!). Czyż więc nie lepiej byłoby od razu, zamiast ogólnej kategorii piw jasnych utworzyć węższą, ale równą kategorię American Pale Ale lub AIPA, tak jak postulowałem w grudniu?

Drugi przykład to próba „oczyszczenia” kategorii jasnej i ciemnej z piw, które trochę bardziej odstają od „reszty” i przeniesienia ich do piw specjalnych, chociaż same kryteria wyboru tychże, również budzą wątpliwości. Generalnie, pod pojęciem piwa specjalnego rozumiem piwo uwarzone przy użyciu nietypowych surowców lub za pomocą niekonwencjonalnych metod. To jest chyba taka najprostsza obowiązująca definicja. Przynajmniej ja ją za taką uważam. Pod ten styl podchodzą rozmaite piwa: dyniowe, stouty ostrygowe, piwa z dodatkiem rozmaitych kwiatów, ziół, od biedy również piwa wędzone. Na toruńskim zlocie ta kwestia została potraktowana jednak znacznie szerzej, gdyż, nie wiedzieć czemu, trafiły do niej takie piwa jak: Witbier, India Pale Ale na polskich chmielach, India Black Ale, czy nawet Hefe-weizeny! Kompletnie nie wiem, w czym te piwa są bardziej specjalne od stoutu Coffee Milk, czy stoutu zacieranego na słodzie wędzonym torfem, które to znalazły się w kategorii ciemnych, lub też od APA z kardamonem, które trafiło do jasnych. Rozumiem, że trudno byłoby porównywać APA z Witbierem, czy Porter Bałtycki z India Black Ale, i stąd decyzja o przesunięciu tych drugich do kategorii specjalnych, ale to tylko takie przypudrowanie pryszczatego noska, który i tak odsłoni się chwilę po przetarciu twarzy. Bo przecież, koniec końców Witbier i tak walczył w jednej kategorii zarówno z India Black Ale, z India Pale Ale, z Weizenami, a jeszcze dodatkowo z piwami rzeczywiście specjalnymi, takimi jak Pumpkin Ale, czy z bardzo ciekawym i niespotykanym piwem z dodatkiem macierzanki piaskowej i miodu. Pomieszanie z poplątaniem, którego spokojnie można by było uniknąć przy zawężonych kategoriach.

Trzecim przykładem są kartki z opisami piw i stylów rozdane głosującym, które przy jasno określonych kategoriach byłyby zupełnie zbędne. Jednak przy tej formuje były niby fajne. Niby, gdyż moim zdaniem mogły cholernie wpływać na wynik głosowania! Pomijam już fakt, że opisy piw były żywcem wzięte ze strony zlotu, wypisane i ponumerowane w tej samej kolejności, co próbki, przez co bardzo łatwo można było rozszyfrować, które piwo jest czyje i przeobrazić konkurs piwny w zabawę „kto przyprowadzi więcej znajomych”. Najbardziej zastanawiające jest dla mnie to, na ile fakt, że pod nr 4 w kategorii piw ciemnych znajdował się Imperialny Stout – styl będący mistrzem świata wszechwag, zadecydował o jego tak miażdżącym zwycięstwie. Być może moje wątpliwości są nieuzasadnione i wynikają tylko z tego, że moim subiektywnym zdaniem było na zlocie lepsze piwo niż ten akurat RIS, ale sam fakt, że one się pojawiły powinien zapalić u organizatorów światełko ostrzegawcze.

Na szczęście organizatorzy zlotu już zapowiedzieli, że od kolejnej edycji kategorie będą nieco zawężone. Mam nadzieję, że moje lamenty w sporej mierze się do tego przyczyniły i myślę, że te zmiany wyjdą imprezie na dobre, gdyż rywalizacja będzie czystsza, głosowanie jasne, a poziom i prestiż konkursu wyższy, ponieważ piwowarzy będą warzyli piwo specjalnie pod konkurs, zamiast wystawiać cokolwiek, co aktualnie zalega im w piwnicy, nierzadko od wielu miesięcy. Tu dochodzi jeszcze kwestia ogromnych możliwości żonglowania kategoriami, o czym też rozmawiałem z organizatorami. Skoro Zlot ma się odbywać w systemie zima-lato, to aż się prosi o utworzenie kategorii adekwatnych do pory roku. Latem robić konkurs witów, weizenów, grodzisza, Pale Ale, pilsów, generalnie piw lekkich i orzeźwiających, natomiast zimą wszelakich koźlaków, RISów, stoutów, porterów, IIPA, wędzonek itp. Co roku coś innego.

Zmianie, względem pierwszego zlotu, uległa także metoda oddawania głosów. W grudniu, każdy indywidualnie wrzucał kapsel do urny z numerem piwa, na które oddawał głos. To było jak najbardziej ok, ale tworzyło problem natury logistycznej. Po prostu wprowadzało dodatkowy chaos i tłok. W tym roku słusznie postanowiono to zmodyfikować i zamiast tego oddawało się głos przy własnym stoliku. Fajnie, tyle, że każdy musiał wypowiedzieć swój typ na głos, co również, w niektórych sytuacjach, mogło mieć niemały wpływ na decyzję innych. Bo co zrobi osoba nie do końca znająca się na piwie, siedząca w towarzystwie 5 piwowarów domowych głosujących tak samo, na jedno piwo? Bojąc się ośmieszenia zagłosuje na to samo piwo co oni, nawet jeśli inne smakowało jej bardziej. Albo sytuacja, która na pewno miała miejsce i to pewnie dość często, gdy przy stoliku siedzi autor piwa startującego w ocenianej kategorii, a obok jego znajomi, którzy nie chcąc mu zrobić przykrości głosują na niego, nawet jeśli inne piwo smakowało im lepiej. Dlatego też warto rozważyć wprowadzenie karteczek do głosowania, na których każdy mógłby swobodnie napisać numerek swojego faworyta, po czym oddać go obsłudze.

Ja rozumiem, że to nie jest konkurs o złote majtki, że może niepotrzebnie się spinam, bo głównym celem zapewne jest dobra zabawa, ale uważam, że jeśli piwowar poświęca na konkurs sporą część swojej pracy (bodaj 12 butelek), to dobrze byłoby ocenić go za tę pracę uczciwie, eliminując wszelkie czynniki zewnętrzne, mogące w jakimkolwiek stopniu wpływać na wynik tejże oceny. Bez tego, ten konkurs nigdy nie będzie w piwnym środowisku traktowany poważnie, a w ślad za tym pójdzie poziom prezentowanych na nim piw, ponieważ poważni piwowarzy będą omijać go szerokim łukiem.

Skoro akurat jesteśmy przy poziomie piw konkursowych, pozwolę sobie na małą dygresję dotyczącą wstępnych eliminacji. Niestety, tak jak za pierwszym razem, tak teraz trafiło się kilka piw zepsutych/niepijalnych. Póki jeszcze liczba piw w danej kategorii nie przekracza 10-12, można to sobie odpuścić, ale w miarę rozwoju imprezy, przy kolejnych edycjach, przeprowadzenie selekcji w celu odrzucenia kwasów wydaje się nieuniknione.

Na koniec jeszcze muszę niestety wrzucić kamyczek do ogródka Krajiny Piva (nomen omen bardzo fajnego), która niestety nie zadbała o to, aby po części konkursowej goście lokalu zostali i bawili się tłumnie do późnych godzin. Powód: nie było czego pić. Ja rozumiem, że Toruń to nie jest łatwy rynek, że beczki z dobrym i droższym piwem długo zalegają, że klienci wolą Perłę. Ja to wszystko rozumiem. Ale żeby na takiej imprezie, która odbywa się raz na pół roku, na którą zjeżdżają się piwowarzy, smakosze i pasjonaci piwa z niemal całej Polski, serwować z beczki tylko Perłę Chmielową, czeskiego Zubra, jakiegoś regiolagera (nawet nie pamiętam jakiego) i Toruńskie Piernikowe, to lekka przesada… Naprawdę nie dało się zamówić choćby dwóch beczek z jakimś ciekawym piwem? Z jakąś nowością, których przecież nie brakuje? Już nie wymagam nawet Artezanów, Pracowni Piwa, czy Szałpiw, ale kurde chociaż cokolwiek ciekawszego niż zwykły, przeciętny lager. Nawet w butelkach ciężko było znaleźć coś ciekawego. Nie przypominam sobie, żebym widział chociaż jakąkolwiek Pintę, czy AleBrowar. Z braku laku zamówiłem sobie jakiegoś gruzińskiego lagera, swojej dziewczynie wziąłem Biłą Nycz, a potem niestety nasze pomysły się skończyły… poratował nas jeden z piwowarów swoim bardzo smacznym Oatmeal Stoutem. Gdy jakieś pół godziny po wynikach, lokal zaczął się mocno przerzedzać, postanowiliśmy wyjść coś zjeść. Planowaliśmy jeszcze potem wrócić, ale stwierdziliśmy, że nie bardzo jest po co… W plecaku mieliśmy ciekawsze piwa, niż te, które były w Krajinie. Chłopaki, zostawiam Wam to do przemyślenia  na raz następny.

Słowem podsumowania, impreza ciekawa i z wielkim potencjałem. Wprowadzone zmiany bardzo na plus, kawał dobrej roboty Marcina, chłopaków z Krajiny, i wszystkich działających przy zlocie osób. Jest jeszcze sporo do zrobienia, to dopiero druga edycja, ale już widać, że organizatorzy potrafią wyciągać wnioski,  a to jest bardzo dobry znak. Pewnie jeszcze trochę wody w Wiśle upłynie, zanim będzie to ważne wydarzenie w piwowarskim kalendarzu kraju, ale wszystko jest na dobrej drodze, by tak się wkrótce stało.

W tej edycji zlotu trochę brakowało mi grudniowej atmosfery i porządnego aftera, z integracją między uczestnikami, dyskusjami, wymianą doświadczeń, czy wspólnymi degustacjami. Przede wszystkim jednak, poza niektórymi próbkami konkursowymi, brakowało mi dobrego piwa! Może byłoby warto zmienić podejście do imprezy i potraktować ją przede wszystkim jako promocję lokalu i piwowarstwa domowego w Toruniu. Zamówić parę ciekawych beczek, choćby nawet ze stratą (choć nie wierzę, że byłaby strata). Zorganizować jakieś ciekawe prelekcje dla osób zainteresowanych tematem. Może zrobić pokaz warzenia. Zachęcić piwowarów do przyniesienia swoich piw i rozlewania do degustacji także poza konkursem, na afterze. Bo zlot piwowarów nie powinien opierać się tylko na samym konkursie. To konkurs powinien być dodatkiem do zlotu, a nie odwrotnie.

P.S. Koledzy, mam nadzieję, że nie uraziłem Was moimi uwagami. Myślę, że mój cel jest taki jak Wasz – stworzenie z Toruńskiego Zlotu oraz z Krajiny miejsca ciekawego, przyciągającego i ważnego. W razie czego, w miarę moich możliwości, służę pomocą.

P.P.S. Najciekawszym piwem zlotu było zdecydowanie „piwo zbożowe”. Do dziś nie wiem co autor miał na myśli nadając taką nazwę 🙂

Byłeś na zlocie? Jakie są Twoje wrażenia? Zgadzasz się z moimi uwagami? A może masz inne odczucia i pomysły? Pisz śmiało w komentarzach! 🙂

Bartosz Nowak View more

Jeśli spodobał Ci się mój tekst, podziel się nim ze znajomymi, poprzez jeden z kanałów powyżej.
Będzie to dla mnie świetna nagroda i motywacja do dalszej pracy.
Aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami, daj mi suba! :)
Znajdziesz mnie m.in. na facebooku i twitterze:

47 comments

      • 1) O kategoriach na przyszłe konkursy jasno mówiłem na zlocie (i pisałem na stronie), niepotrzebnie spinasz się skoro postanowiłem zmienić formułę jeszcze zanim to padło z Twojej strony ;). Kategorie będą zawężone i dostosowane do pór roku.
        2) Nie chciałem wprowadzać zbyt wielu zmian na raz (o czym też wspominałem wcześniej), a decyzję o kategorii w której znajdzie się piwo pozostawiałem zawsze piwowarowi (jak stoi w regulaminie konkursu). Mogłem tylko sugerować jedną lub drugą, ale to piwowar wie najlepiej i to on ma się czuć komfortowo.
        3) Problem eliminacji nadal jest dla mnie trudny do rozwiązania. Z jednej strony publika dostaje kwasa, z drugiej przyjeżdża ekipa z drugiego końca Polski pewna swojego piwa a na koniec ktoś na miejscu mówi im że mogą te 6 litrów zabrać do domu… Jeśliś gotów podjąć się tego zadania i odfiltrować „ewidentne kwasy”, mogę Ci zaufać i zaprosić w roli Demona Odrzutów 😛
        4) Co do metody głosowania, przyznasz że i tak było lepiej niż poprzednio, prawda? To dopiero drugie podejście i mimo że wiele się zmieniło, nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego (to nie Bitwa z dwoma piwami tylko ponad setka ludzi i 3300 kubeczków ;)). Dopiero przy okazji rozdawnictwa identyfikatorów wpadliśmy na pomysł dołączenia do nich trzech karteczek do głosowania, co wdrożymy w czasie kolejnej edycji.
        5) Niech no tylko Bartek z AleBrowaru przeczyta że Amber Boy i Ortodox to bida. To że nie zauważyłeś dwóch piw z AleBrowaru jakie zdążyły dotrzeć (nie pamiętam czy była Pinta, bo nie miałem czasu na wypicie piwa :P). Racja, nie było może powalających beczek, ale w Toruniu mniej jest piwnych hipsterów. Mimo dostępności ogromu bardziej wykręconych piw w butelkach, także tego dnia najlepiej sprzedawała się Perła.
        6) Trochę więcej wiary w ludzi… Zbierałem głosy (jak widziałeś) osobiście i wielu znajomych piwowarów wybierało trunki „konkurencji” lub wyłamywało się z trendu stolikowego. Poza tym nawet kiedy głosowanie będzie pseudotajne, chodzi chyba o to, żeby sędziowie przedyskutowali opinie przy sączeniu piwa (wszak to nie konkurs dla sędziów z certyfikatami, w którym każdy ma oceniać tajemnicze piwo w „pudełku nic”.
        7) Odnośnie kartek z opisami: wydrukowałem je na prośbę uczestników zlotu z grudnia, którzy po 8 trunkach nie pamiętali które piwo im smakowało (a byli w sobotę i tacy, którzy wydrukowali sobie stronę zlotu z rzeczoną tabelką). Jednak zamiast niej skłonię się pewnie w stronę tabeli z miejscami do wpisania opinii o piwie i długopisami na stolikach.
        8) Dzięki raz jeszcze za opinię i, mam nadzieję, do zobaczenia zimą.

        • 1) To padło z mojej strony w grudniu, a mimo to mieliśmy powtórkę z rozrywki 😛
          2) No to własnie trochę słabe, że obsada kategorii zależy od piwowarów. Co by było jakby ktoś miał fanaberię wrzucić stouta do jasnych? 🙂
          3) Tak jak napisałem, na razie nie ma aż tak palącej potrzeby. Wszystko zależy jak się zlot rozwinie. (może warto rozważyć opcję dostarczenia piwa wcześniej)
          4) Przyznałem, że było lepiej, ale to nie znaczy, że nie można już niczego poprawić. 🙂
          5) Już odpowiedziałem wcześniej. Uwierz, że jeśli bym zobaczył Ortodoxa w lodówie, to bym się nawet chwili nie zastanawiał nad gruzińskim lagerem 🙂 Może po prostu zanim dotarłem był już wypity, chociaż @Absztyfikant, który był od początku, też twierdzi, że nie widział.
          6) Ok, jeśli taką formułę przyjmujecie, to nie ma sprawy, ale musisz liczyć się z tym, że wtedy to nigdy nie będzie postrzegane jako poważny konkurs, tylko taka piwna zabawa (jak nasze bitwy w Deguście).
          7) No i super.
          8) Zawsze możesz na mnie liczyć. 🙂 Mam nadzieję, że spotkamy się wcześniej 🙂 Mam również nadzieję, że się nie gniewasz, starałem się, aby moja krytyka była konstruktywna, nie uszczypliwa i że moje wskazówki podrzucą Ci jakieś nowe pomysły. Jakby co, tak jak pisałem, służę pomocą. Dużo już nie trzeba, żeby było naprawdę fajnie. 😉

          • Jakbym się obraził, dostałbyś tylko komentarz #hejtujo. Ortodox był na pewno. Absztyfikant przyjechał z rozpraszaczem więc piwa nie zauważył. Dziś odbieram zdjęcia od fotografa, mam nadzieję że gdzieś będzie urywek lodówki i zmiażdżę krytykę 😛

        • 1. Zawężenie kategorii to na pewno krok w dobrą stronę, dostosowanie piw do pór roku jak najbardziej na plus.

          3. Konkurs w Toruniu jest przede wszystkim możliwością pokazania się tej grupie piwowarów którzy w konkursach sędziowskich odpadli by na początku. Nie ujmując niczego piwowarom ale takie jest moje odczucie, pomysł z eliminacjami nie jest dobrym pomysłem przynajmniej jeszcze nie teraz.

          4.Zgadzam się z Bartkiem że losowanie powinno odbyć się na kartkach żeby każdy mógł podjąć decyzję bez presji stolika przy którym siedzi.
          Fakt że głosowanie może być uzależnione od tego ilu znajomych weźmie ze sobą piwowar również daje do myślenia. Można by pomyśleć nad kodowaniem piw co w przypadku zawężenia kategorii ma sens.

          5. W grudniu było lepiej, były Pinty były piwa z Ale Browaru był Artezan IPA na nalewaku było z czego wybierać teraz było słabo. W piątek piłem Ortodoxa, w Sobotę Amber Boy-a. Po części konkursowej Ortodoxa została jedna butelka a Amber-a już nie było. Byłem trochę zaskoczony tym co zobaczyłem na kranach w sobotę…

  1. Zabiłeś mnie tymi piwami z kija…. O ile rozumiem z dostepnych nie było nic ciekawego? Nawet butelkowego? Jak byłem tam zima-to z kija było słabo-ale butelkowo-róznorodność wszelaka.

      • Niech no tylko Bartek z AleBrowaru przeczyta że Amber Boy i Ortodox to bida 😛
        Racja, nie było może powalających beczek, ale w Toruniu mniej jest piwnych hipsterów. Mimo dostępności ogromu bardziej wykręconych piw w butelkach, także tego dnia najlepiej sprzedawała się Perła.

          • Ja nic nie sprzedaję 😉
            Ciężko wykreować hipsterów kiedy masz ok. 200 różnych butelek w knajpie oraz 500 (w tym naprawdę rzadkich) w Piwexie a najlepiej schodzi „wiesz co” (a BrewDog, FlyingDog i Birrificio del Ducato leżą i czekają na termin ważności) :/

            • Wiem ,ze nie sprzedajesz, to był taki „slogan”.
              Czemu ciężko? Tak trudno zaproponować coś innego, zachęcić do spróbowania nowego piwa i odkrywania nowych smaków? Na pewno nie każdego uda się przekabacić, ale choćby 1/10 kupił inne piwo i załapał bakcyla piwnego eksperymentowania, to już jest nowym klientem. I nie mówię, że zamiast Perły trzeba od razu wciskać piwa po 20zł. Można zacząć od Zawiercia, Kormorana, czy innych podobnych, dobrych piw w zbliżonej cenie. A nuż zasmakuje mu coś innego i stwierdzi, że warto poszukiwać nowych smaków.

            • A co tam, pociągnę tego offtopa… Postanowiłem wczoraj zobaczyć te zalegające na na półkach BrewDogi, Flying Dogi etc. i po dłuższej przerwie odwiedziłem Piwex.
              Liczba piw z BrewDoga: 0
              Liczba piw z Flying Doga: 0
              Oczywiście na piwa warzone przez Rouge, Thornbridge, Sierra Nevada… nie ma co liczyć.
              Z zagraniczniaków jest trochę piw angielskich (IMHO – nic ciekawego), belgijskich (trapiści i nie tylko), czeskich (Primator, Krakonos…). Nic co by sprawiło, żebym sięgnął do portfela.
              Przejdźmy jednak do polskich browarów.
              Liczba piw z AleBrowaru: 0
              Liczba piw z Pinty: 0
              Oczywiście żadnego Szałupiw, Hausta czy czegoś bardziej niszowego też nie ma.
              A co jest? Zasadniczo lagery w różnej postaci. Ciechany, Lwówki, Gościszewo, Raciborskie, Krakauery… Fajnie, ale zazwyczaj nie po to przychodzę do sklepu specjalistycznego. Aha, na półce – a w pomieszczeniu jest raczej ciepło – leży Gościszewo Naturalne Niefiltrowane, czyli piwo, które powinno być przechowywane w warunkach chłodniczych przez cały czas, żeby jego zakup miał sens.
              Jedyne ciekawe piwo, na które natrafiłem to witbier z Kormorana.
              Żeby nie było jednostronnie – są też plusy. Te piwa, które są w sklepie, mają rzeczywiście ceny niezbyt wygórowane. Na przykład za wita z Kormorana zapłaciłem 6 złotych, a u lokalnej konkurencji po 7,10. Niemniej jednak innych pozycji z Podróży Kormorana już nie było (a u konkurencji tak).

    • No niestety, na kranach bida, w lodówce nie wiele lepiej, nawet wspomnianych Pint i AleBrowarów nie było. Może po prostu jesteśmy już przyzwyczajeni do dobrego w Gdańsku: Degustatornia, Cafe Lamus, Cup of Tea, Piwna, Brovarnia… Ale jakby nie patrzeć to na zlocie piwowarów, ludzi mocno związanych z piwem i kulturą piwną, powinny się znaleźć jakieś konkretniejsze piwa.

  2. Dokładnie tak. Ja akurat chciałem spróbowac zwycięzcy Birofilii -ale już nie mieli to dostałem Schenkerla -2 albo 3 piwka-do tego jakies wynalazki-i było świetnie. Nawet nie patrzyłem na kija. Ale jakoś cudów nie było.
    Często jak czytuję o konkursach piwnych-to oczami wyobraźni widzę sam konkurs-i późniejszą biesiadę piwna-bo tak mi się kojarzy. W tym roku pomimo planów nie udało mi się ani zaliczyć Wrocławia, ani Żywca. O ile Wrocławia nie żałuję- bo samemu jadąc w takim deszczu nie musiało być dobrze-o tyle Żywca bardzo. Ale tam było PIWO.

  3. dobre i słuszne uwagi w tym tekście.. identyczne wnioski nasuwają się mi i moim znajomym.. o tym, że kategorie są zbyt ogólne wiadomo było już w trakcie 1. zlotu. Sędziowie zlotu w dużej części nie są maniakami piwnymi.. im takie kategorie mogą odpowiadać, jednak jeżeli chcemy oceniać piwa nie można w jednej kategorii porównywać np. tego RISa ze słodkim belgiem.. bo i co tu porównywać??? jakich bzdur dowiedziałem się przysłuchując się mądrością pewnego sędziego szpanującego wiedzą wśród znajomych.. np. że różnica pomiędzy ale a lagerem jest taka, że lagera robi się ze słodu jasnego, a ale z jasnego z dodatkiem karmelowego…
    następna sprawa – kartki z opisami piw.. wszyscy dobrze wiemy, że niektórych opisów nie powstydziliby się najlepsi bajkopisarze… a siła autosugestii jest wielka. zamiast tego proponowałbym przygotować np. tabelki z kolumnami barwa, zapach, smak i krótką adnotacją czego można się spodziewać i kiedy mamy do czynienia z wadą.. każdy oceniłby sobie piwo, zapisał uwagi i nie byłoby problemu, że nie pamięta co pił…
    dalej – może nie jest to sprawa decydująca, ale fajnie byłoby przyjąć dobrą praktykę.. mam na myśli serwowanie próbek w kolejności od najniższego ekstraktu do najwyższego, albo poprosić piwowarów o oszacowanie IBU i serwować względem IBU rosnąco (pamiętamy sytuację z 1. zlotu).
    głosowanie rzeczywiście trochę dziwne z wygłaszaniem na głos typów, jednak na pewno jest to lepsze rozwiązanie niż z 1. zlotu….
    co do asortymentu krajiny.. nie wiem co się z właścicielami stało… ostatnimi czasy wygląda to jakby mieli LEKKO wyjebane.. alebrowaru i pinty z 2-3miesiące nie uraczyłem ani w krajinie ani w piwexie – w którym półki też święcą pustkami. i za każdym razem jak pytam o te piwa to słyszę, że nie przywieźli.. no kur#%.. jakoś w sklepie piwnym można je dostać…
    podobnie wydaje mi się, że podeszli do zlotu – dając wolną rękę organizatorowi i nie przejmując się niczym.. nie wiem czy tak naprawdę było, mówię jak to wyglądało.. Jeżeli nie zmienią podejścia to wróżę im powolny bo powolny ale jednak upadek.. Knajpa z takim potencjałem, mogąca być wartą uwagi pozycją na piwnej mapie polski.. a tu taka kaszana..
    zlot również ma potencjał i trzeba zmieniać wszystko na lepsze jak najszybciej… proponuję też próbę zwiększenia prestiżu i pozapraszanie jakiś znaczących gości.. wiem wiem, że miał być alebrowar – no ale nie było…

    • Jeszcze dziś na blogu zlotu pojawi się wpis ze zdjęciami z obecnej edycji i zapowiedzią zmian w kolejnych. Będą ciaśniejsze kategorie (dopasowane do pór roku), będą tabelki do opisywania piw. Co do gości – Bartek miał wpaść, ale sprawy natury osobistej go zatrzymały. Na kolejny zlot będę zapraszał gości niekoniecznie powiązanych z jednym czy drugim sponsorem. Mam nadzieję że kogoś uda się złapać. Tyle mogę zrobić z mojej strony – sam event ma jednego ojca i to ja odpowiadam za zmiany które tu wypisałem. Postaram się jednak przypilnować żeby na III TZPD można bylo dorwać coś ciekawego z beczki. Wcale nie jest to takie łatwe – popyt na browary rzemieślnicze jest na tyle duży że właściwie w dniu rozlewu browary nie mają już piwa. To dlatego do Torunia trafia ledwie kilka kartonów Amber Boy’a i Ortodoxa.

    • Lekko oftopicznie. Odnośnie ubogości repertuaru piwnego Krajiny już było. Jak się wstawia takie beczki, jak wymienione na początku, to nic dziwnego, że najlepiej idzie Perła. Tymczasem beczka Ataku Chmielu czy Rowing Jacka szybko by zeszła i to nie tylko w trakcie konkursu.
      A tego co się dzieje w Piwexie zupełnie nie rozumiem. Pinty czy AleBrowaru (nie mówię o rzeczach bardziej niszowych) nie namierzyłem od kilku miesięcy. Nie wierzę, że to kwestia trudności w zaopatrzeniu, bo w sklepie na na Starym Mieście są dostępne.Ja w pewnym momencie przestałem po prostu do Piwexu zachodzić. Bo po co? Żeby kupić sobie Ciechana?
      Wyżej było o BrewDogach zalegających na półkach. Jak jeszcze zachodziłem do Piwexu, to regularnie pytałem o Punk IPA. Ani razu nie trafiłem.

  4. Tu Piro – pod koniec jak że ciekawej wypowiedzi na temat zlotu znalazłem informację na temat piwa zbożowego i zapytania „co autor miał na myśli nadając mu taką nazwę”. No to poczułem się wręcz poproszony do tablicy by rozwinąć temat piwa zbożowego, a mianowicie: jest to piwo uwarzone z wykorzystaniem 5 słodów oraz 4 surowców niesłodowanych – nie chodzi o żadne bicie rekordu ale chciałem uzyskać coś bardzo treściwego wręcz pożywnego z lekkimi nutami cytrusów – początkowo chciałem to nazwać „kromka z marmoladą” ale zrobiłem zbożowe. to chyba tyle w nazwie.

    • Nazwa była dla nas o tyle zabawna, że jak wiadomo każde piwo jest zbożowe. W tym wypadku bardziej adekwatna wydawałaby się np. „Wielozbożowe”, niemniej dzięki za wyjaśnienie i rozwianie wątpliwości. Pozdr. 😉

  5. tu się zgodzę, że każde piwo jest zrobione ze zboża (z dodatkami różnych surowców nie będących zbożem…) co do sformowania wielozbożowe było by to chyba zbyt oczywiste, że w zasypie jest wiele zbóż, może wytłumaczę się tak, że jeśli w każdym piwie musi być zboże to określenie zbożowe proszę o potraktowanie jako „prawdziwe” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *