Quo Vadis Browarze Południe?

KrakauerJakiś czas temu dostałem maila od przedstawiciela Browaru Południe z informacją o zaprzestaniu produkcji serii Krakowiak i wprowadzeniu w jej miejsce nowej serii piw o wdzięcznej nazwie Krakauer. Zmiana niewielka, tym bardziej, że zawartość ta sama co poprzednio. Komu to potrzebne? A dlaczego? Na te pytania uzyskałem wymijające odpowiedzi. Jak się szybko okazało, sprawa jest głębsza. I trochę śmierdząca.

„Uprzejmie informuję, że Browar Południe wstrzymał produkcję i dystrybucję piwa pod marką „Krakowiak”. Ze względów formalno-prawnych sprzedaż produkowanego przez nas piwa pod tą nazwą jest dalej nie możliwa. Tym samym Browar Południe przestaje występować na rynku jako podmiot odpowiedzialny za piwo pod marką „Krakowiak”.

           Chcąc wyjść naprzeciw dużemu gronu konsumentów i ich oczekiwaniom co do utrzymania charakteru piw typu lager i piw niefiltrowanych z  Naszego Browaru,  uwarzyliśmy piwo pod nową marką „Krakauer” oraz jego dwie odmiany smakowe. Piwo pod nową marką jest na etapie rozlewu i w dniach  12.03 – 14.03.2013 r. winna ruszyć jego dystrybucja” (pisownia oryginalna)

Wyjaśnienie dość lakoniczne, więc próbowałem podrążyć trochę temat, jednak otrzymałem zdawkowe i wymijające odpowiedzi typu „wkrótce poinformujemy o szczegółach”.

Jak się szybko okazało, właścicielem marki Krakowiak nie był Browar Południe, tylko zupełnie inny podmiot gospodarczy, który warzył te piwa na zasadzie browaru kontraktowego. Jednak na początku roku tak się jakoś źle podziało, że kontrahenci w chyba dość nieprzyjemnych okolicznościach zaprzestali współpracy, w związku z czym produkcja piwa Krakowiak została przeniesiona do browaru Grybów, a oryginalne piwo Krakowiak pozostało w Browarze Południe pod postacią Krakauera. Teraz zdaje się trwa spór i pyskówka o receptury, ale nie chce mi się tym tematem zajmować. Finał jest taki, że piwo, które dawniej nosiło nazwę Krakowiak jest obecnie sprzedawane jako Krakauer, natomiast nowe piwo Krakowiak, mimo identycznego wyglądu jak stare piwo Krakowiak, będzie zupełnie innym piwem, niż to które sprzedawane było poprzednio. Trochę to popieprzone, ale co zrobić…

W dalszej części maila zostałem poproszony o ocenę smaku i szaty graficznej nowych produktów. Odpowiedziałem, że bardzo chętnie zapoznam się z zawartością butelek, ale jednocześnie ostrzegłem, iż należy się liczyć z możliwością zaistnienia nieprzychylnej opinii, gdyż mój stosunek do piw smakowych jest mocno krytyczny. W tym miejscu należą się brawa za odwagę i pewność siebie, gdyż browar mimo przestróg postanowił przesłać mi próbki swojej najnowszej twórczości: Krakauera Niefiltrowanego, Krakauera Miodowego oraz Krakauera Miodowo Malinowego.

Krakauer

Zacznijmy więc zbiorczo od szaty graficznej i opakowania, które dla całej trójki jest spójne i różni się jedynie szczegółami, a jednocześnie nie stwarza problemów z szybkim odróżnieniem jednego piwa od drugiego. Trzeba przyznać, że butelki prezentują się bardzo elegancko, wszystko jest spójne graficznie, utrzymane w fajnym klimacie. Frontowa etykieta przedstawia rycinę panoramy dawnego Krakowa, nazwę piwa napisaną „krakowską” czcionką, logo browaru, krótki opis i typ piwa. Bardzo spodobało mi się zamieszczenie podpisu piwowara, szkoda tylko, że jest on kompletnie nieczytelny, ani nie okraszony nazwiskiem w formie drukowanej. Jest podana zawartość alkoholu oraz temperatura przechowywania. Krawatki zawierają logo browaru, nazwę oraz rodzaj piwa. Krawatka piwa miodowego okraszona jest dodatkowo plastrem miodu, a miodowo malinowgo plastrem miodu z malinami. Trochę to miałkie i oklepane, ale niech będzie. Kontretykiety napisane są rzetelnie, choć nie udało się uniknąć kilku bełkotliwych tekstów. Trzeba jednak przyznać, że informacje na nich zawarte są czytelne, rzeczowe i wyczerpujące. Podano skład, zawartość ekstraktu, alkoholu, no i po raz kolejny temperaturę przechowywania. Warto byłoby, zamiast dublować tę informację, zamieścić na jednej ze stron proponowaną temperaturę serwowania. Generalnie wszystko jest ładnie i cacy, a jedyne co tak naprawdę razi to gołe kapsle. Przy tak pieczołowicie zaprojektowanym opakowaniu niestety rzuca się to w oczy i sprawia wrażenie dzieła niedokończonego.

Pora przejść do samych piw, przy których ocenie kierowałem się oczywistym i raczej słusznym założeniem, że Krakauer Niefiltrowany jest bazą również dla pozostałych dwóch piw. Dlatego też dość często odnosiłem się w ich opisach do wersji saute.

Piwo: Krakauer Niefiltrowany
Browar: Browar Południe
Ekstrakt: 12% wag.
Alkohol: 5,5% obj.
Skład: Woda z własnego ujęcia źródeł środkowo jurajskich, słody: pilzneński, jęczmienny, karmelowy; chmiel, drożdże.
Piwo pasteryzowane, niefiltrowane, dolnej fermentacji.

Krakauer Niefiltrowany

Kolor: Jasnopomarańczowy, mocno opalizujący, a właściwie już mętny.

Piana: Wysoka, puszysta, ale niezbyt zbita. Ziarnistość pomiędzy średnią, a grubą. Opada dość szybko, ale nie znika momentalnie, układa się w grubą kołderkę, niechętnie przyczepia się do szkła. Po pewnym czasie znika do kompletnego zera, ale trwa to dość długo.

Zapach: Zbożowo-chlebowy, w tle wyraźna kwaśność. Obecny jest również aromat miodu, co jest bardzo dziwne, bo w jasnym piwie wskazywałby on na utlenienie, a przecież piwo dopiero co wyjechało z browaru.

Smak: Słodowo-kwaskowy, lekko wodnisty, delikatnie metaliczny, po chwili słodki. Słodycz znów kojarzy się z miodem. W posmaku niestety mocno wyczuwalna szmaciano-metaliczna kwaskowość, podobna do tej, którą spotkać można w marketówkach z Głubczyc. To bardzo psuje finisz i zniechęca do kolejnych łyków.

Odczucie w ustach: Wysycenie średnie, w sam raz. Piwo jest z początku lekko puste w smaku, po chwili robi się słodkie, a na końcu cierpkie, mocno ściągające. Nie zostawia po sobie dobrego wrażenia.

Szkoda, bo szczerze mówiąc z całej trójki to po tym piwie oczekiwałem najwięcej.

Podsumowanie: Zdecydowane rozczarowanie. Gdyby na etykietce napisano: „Piwo miodowe, wyprodukowane w Zakładach Piwowarskich Głubczyce” nie zdziwiłoby mnie to. Piwo męczące, z bardzo nieprzyjemnym posmakiem mokrej ścierki.

Ocena: 2 - Da się wypić, tylko po co?

Ciekawe jak bardzo wersja miodowa różni się od niemiodowej, która jednak trochę miodowa była.

Piwo: Krakauer Miodowy
Browar: Browar Południe
Ekstrakt: 12% wag.
Alkohol: 5,2% obj.
Skład: Woda, słody: pilzneński, jęczmienny, karmelowy; chmiel, miód gryczany, drożdże.
Piwo pasteryzowane, niefiltrowane, dolnej fermentacji z dodatkiem miodu gryczanego.

Krakauer Miodowy

Kolor: Bardzo podobny do wersji niefiltrowanej, może odrobinkę ciemniejszy. Piwo jest też nieco bardziej mętne.

Piana: Identyczna jak w niefiltrze.

Zapach: Bardzo stracił na intensywności. Jeśli już cokolwiek można wyczuć to jest to tylko i wyłącznie miód, który przykrywa aromaty piwa bazowego i zdecydowanie dominuje. Nie czuć już przyjemnej chlebowości, ale zamaskowane są rownież wady, gdyż zostały przykryte aromatem miodu.

Smak: Słodki. Miód dominuje od początku do końca, akcenty piwne nie są w stanie się przebić. Na szczęście wady wersji podstawowej również, przez co piwo pije się z nieco większą przyjemnością niż Niefiltrowane. Niestety mimo to nie jestem w stanie wypić więcej niż pół kufla. Nie dlatego, że piwo jest niesmaczne, ale dlatego, że dla mnie jest po prostu za słodkie.

Odczucie w ustach: Słodkie, ulepkowate, kleiste, wysycenie średnie, bardzo przyjemne. Zniknęły cierpkość i wodnistość obecne w piwie bazowym.

Wniosek: Nie smakuje Ci piwo? Dowal do niego miodu! Nie wyszło Ci piwo? Dowal miodu!

Podsumowanie: Piwo dla mnie za słodkie, w połowie musiałem przerwać, ale nie mogę powiedzieć, że tę pierwszą połowę wypiłem z jakimś wielkim bólem i obrzydzeniem. Piwo jest dość smaczne. Dla wielbicieli słodkich piw jak znalazł.

Ocena: 3 - Przeciętniak

Nigdy natomiast nie rozumiałem po co do piwa dopieprzać zaprawy malinowej, a już tym bardziej w połączeniu z miodem…

Piwo: Krakauer Miodowo Malinowy
Browar: Browar Południe
Ekstrakt: 12% wag.
Alkohol: 5,5% obj.
Skład: Woda , słody: pilzneński, jęczmienny, karmelowy; chmiel, miód gryczany, sok malinowy, drożdże.
Piwo pasteryzowane, niefiltrowane, dolnej fermentacji z dodatkiem miodu gryczanego oraz naturalnego soku malinowego.

Krakauer miodowo malinowy

Kolor: No tu już różnica w odniesieniu do poprzedników jest znaczna. Piwo jest mocno różowe, wpadające w czerwień, mocno opalizujące.

Piana: Właściwie tu jest identycznie jak w poprzednich przypadkach.

Zapach: Syrop malinowy. Bleh… odechciewa się dalej wąchać. W tle czuć miód, czyli tak jak miód zdominował Miodowe, tak malina z miodem zdominują wersję miodowo malinową. Czy będzie zatem podwójnie słodkie?

Smak: Słodkie jak cholera. Na podobnym poziomie jak miodowe, z tym że tu jeszcze dochodzi lekka kwaskowość. Tu już niestety wady nie są tak zgrabnie ukryte jak w miodowym. Na finiszu wychodzi mokra ścierka z kwaśno-metalicznym posmakiem. Edit: Po kilku łykach stwierdzam, że jednak jest jeszcze słodsze niż Miodowe.

Odczucie w ustach: Ulepek. Słodycz. Cukrzyca. Wysycenie w porządku tak jak w pozostałych. Piwo zalepia tak, że nie sposób otworzyć ust po kolejny łyk.

Jako dziecko wlewałem sobie do szklanki syrop malinowy i zalewałem go gazowaną wodą. Tworzył się czerwony napój z pianką, a ja się cieszyłem, że mam piwo. (Bleh, może to stąd się wzięła u mnie nienawiść do łączenia piwa z syropem i smaku maliny w piwie?) Gdyby tak jeszcze do tego mojego napoju z dzieciństwa dodać miodu, to smakowałby on dokładnie tak jak Krakauer Miodowo Malinowy. Browar Południe przypomniał mi smak dzieciństwa, ale nie wiem, czy w tym wypadku można uznać to za komplement.

Podsumowanie: Wymęczyłem połowę, resztę dałem dziewczynie, która po łyku zwątpiła. Wiem, że nieładnie tak traktować prezenty, ale reszta piwa poszła w kanał. Przykro mi.

Ocena:  1 - Tylko dla Kamikaze

No cóż, pod kątem sensorycznym tak naprawdę oceniać można jedynie piwo w podstawowej wersji, czyli Krakauera Niefiltrowanego, który niestety nie sprawia zbyt dobrego wrażenia. Pozostałe dwa piwa są mniej lub bardziej udanymi próbami zamaskowania wad piwa pierwotnego i w takich aspektach należy je rozpatrywać. Z całej trójki najprzyjemniej piło mi się Krakauera Miodowego, ale tylko do połowy, gdyż potem stawał się uciążliwie słodki. Najgorszy był, zgodnie z oczekiwaniami, Krakauer Miodowo Malinowy, który słodyczą porażał już od pierwszego łyka. Wersja saute, czyli Krakauer Niefiltrowany, którego początkowo obstawiałem jako faworyta tej trójki również mocno mnie rozczarował przede wszystkim nieznośnym finiszem i mocną kwaśnością.

Niestety, z wielkiej chmury mały deszcz. Dwa podmioty biją się o bądź co bądź niszową markę słabego lub co najwyżej przeciętnego piwa, tak jakby to była receptura i patent na sok z gumijagód. Naprawdę przy całej mojej dużej sympatii do Browaru Południe polecałbym oddać te „wyjątkowe” receptury w cholerę i zająć się warzeniem porządnych piw pod własną marką i na własnych patentach. Tu naprawdę nie ma o co kruszyć kopii.

Wysłaliście mi piwa, bo zależało Wam na mojej szczerej opinii. Mi z kolei bardzo zależy, żeby jeden z niewielu browarów z moich rodzinnych stron działał prężnie, rozwijał się i tworzył dobre i ciekawe piwa, więc proszę bardzo, oto moje zdanie: Wprowadziliście nową linię ładnie opakowanych, ale odgrzewanych, oklepanych, nudnych, słabych i niesmacznych piw, ładujecie się w jakieś publiczne jałowe spory dotyczące tychże, narażając przy tym swój wizerunek, a w dodatku tu i ówdzie dochodzą mnie niepokojące głosy (nie wiem na ile prawdziwe), że kosztem tego wszystkiego zamierzacie porzucić produkcję całkiem przyzwoitego i oryginalnego stoutu, bo już ledwo dopinacie koniec z końcem. Browarze Południe, nie idź tą drogą!

To pisałem ja, rodowity Zagłębiak pochodzący z okolic Częstochowy, na jurajskiej wodzie wykarmiony.

(Obym nie wykrakau)

edit: Z informacji uzyskanych od przedstawiciela Browaru Południe dowiedziałem się, iż plotki o wycofaniu Stoutu są bezpodstawne. Stout wkrótce pojawi się na półkach sklepowych, a browar pracuje nad nowymi markami oraz smakami swoich piw.

Bartosz Nowak View more

Jeśli spodobał Ci się mój tekst, podziel się nim ze znajomymi, poprzez jeden z kanałów powyżej.
Będzie to dla mnie świetna nagroda i motywacja do dalszej pracy.
Aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami, daj mi suba! :)
Znajdziesz mnie m.in. na facebooku i twitterze:

14 comments

  1. Po kiego grzyba zmieniali naszą swojską nazwę „Krakowiak” na szwabską. Co to za dzika moda na nazywanie krajowych piw w obcych językach? Czyżby wstydzili się Polski i języka polskiego i chcieli ukryć pochodzenie zniemczając nazwy produktów? A może twierdzą, ze Polacy nie potrafią warzyć i uważają, że ukrywając pochodzenie lepiej się sprzeda. Tak czy inaczej hańba! Poza tym piwo też bardzo przeciętne i nie godne polecenia

  2. Slowo Krakauer oznacza osobe pochodzaca z Krakowa (czyli krakowiak), lub… kielbase krakowska 😉 Jest to slowo, ktore (jak zauwazyl kloss) pozostalo po czasach austro-wegierskich. Nie ma wymowy zartobliwej, poblazliwej czy jakiejkolwiek innej 🙂

    Panie Bartoszu – mialem okazje poznac wlascicieli browaru Poludnie na plaszczyznie zawodowej. Recze Panu, ze Krakauer zniknie z rynku, wraz z cala reszta produkcji, dosc szybko. Nie znam przedsiewziecia, ktore odnioslo sukces dzieki postawie „zarobic, ale sie nie narobic”. 😉

  3. Jestem Krakusem i akurat w ocenie piwa Krakauer Niefiltrowany mam zdanie odmienne. Krakauer w mojej ocenie to bardzo smaczne piwo. Jedno z lepszych jakie piłem. Ma to coś w smaku, co powoduje, że chce się siegnać po nie ponownie. Uważam także, że jest dużo lepsze od obecnego Krakowiaka. Krakowiak jest bardzo płytki w smaku. Natomiast Krakauer ma bardzo ciekawe nuty chmielowe i jak pisze na etykiecie powstaje aż z trzech gatunków słodu. Porównując Krakauera do starego Krakowiaka, to już zupełnie inne piwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *