Wyniki plebiscytu Piwne gwiazdy i Czarne dziury 2014

Dokładnie o północy zakończył się II plebiscyt czytelników bloga Małe Piwko „Piwne gwiazdy i Czarne dziury 2014”. Plebiscyt, który ma na celu wyłonienie najważniejszych wydarzeń polskiej sceny piwowarskiej w poprzednim roku. W dzisiejszym podsumowaniu przedstawię dokładne wyniki głosowania i zestawię je ze swoimi własnymi typami. Zobaczymy, na ile będą z nimi zbieżne.

W tym roku glosowaliście w 11 kategoriach. 10 z nich przedstawiało wydarzenia pozytywne, czyli Piwne gwiazdy, a jedna była Czarną dziurą, czyli wydarzeniem, którego nie będziemy wspominali zbyt miło. Bo choć był to chyba najlepszy rok polskiego piwowarstwa, to nie zabrakło też kilku wpadek.

Na początek trochę statystyk.

Łącznie na wszystkie pytania oddaliście 17 137 głosów, co jest liczbą o prawie 4 000 większą, niż przed rokiem. Biorąc pod uwagę fakt, iż w tym roku były dwie kategorie mniej, można stwierdzić, że plebiscyt znacznie przybrał na sile. Najlepiej widać to po średniej ilości odpowiedzi na każde z pytań, która wyniosła w przybliżeniu 1 558 głosów. Po tym wyniku widać, iż liczba głosujących wzrosła w porównaniu do poprzedniego roku niemal dokładnie o 50%, co mnie bardzo cieszy i za co Wam bardzo dziękuję.

Lekkim zaskoczeniem okazało się, iż największym zainteresowaniem cieszyła się kategoria „Człowiek roku”, w której oddano aż 1 653 głosy, a nie jak można było oczekiwać „Piwo roku”. Najmniej głosów oddano w kategorii „Impreza roku”, bo „zaledwie” 1 492, co i tak jest niezłym wynikiem, biorąc pod uwagę, że nie każdy bierze udział w piwnych imprezach. Cieszy niewielka rozbieżność pomiędzy najpopularniejszą, a najmniej popularną kategorią, bo oznacza to, że zdecydowana większość czytelników oddała swoje głosy we wszystkich kategoriach.

Przy oddawaniu głosów najczęściej sugerowaliście się moimi nominacjami, a tylko w 4,3% przypadków korzystaliście z opcji „Other” (przy czym nierzadko i tak padała tam odpowiedź, która znajdowała się wśród proponowanych przeze mnie). Innej odpowiedzi, niż zasugerowana używaliście najczęściej w kategorii „Piwo roku”, bo aż w 11% przypadków. Oczywiście, trzeba pamiętać, iż takie głosy są bardzo wartościowe, dlatego przy prezentacji wyników zwrócę także uwagę na te odpowiedzi, które mimo, iż nie zajęły wysokiego miejsca, to były wyjątkowo często przez Was proponowane.

To tyle słowem wstępu, czas przejść do najbardziej emocjonującej części. Przy każdej kategorii przedstawię trzy pierwsze miejsca w głosowaniu czytelników, oraz jeden mój typ. Zaczynamy!

Człowiek roku – 1 653 głosy:

1. Tomasz Kopyra – 48% (789 głosów)

2. Czesław Dziełak – 24% (400 głosów)

3. Michał „Docent” Maranda – 9% (146 głosów)

Na szczególną uwagę w tej kategorii zasługuje Daniel Mileczarek, organizator Beer Geek Madness, który, pomimo, iż nie był nominowany, zebrał aż 88 głosów, o trzy więcej, niż nominowany przeze mnie Łukasz Jajecznica. W tym przypadku mogę śmiało powiedzieć o mojej pomyłce, przeoczeniu, bo trudno przewidzieć jaki byłby wynik, gdyby Daniel został nominowany. Sądząc jednak po planach związanych z BGM na rok obecny, o nominację w kolejnym plebiscycie Daniel Mielczarek może być raczej spokojny.

Drugie z rzędu zwycięstwo Kopyra jest tak samo mało zaskakujące, jak jego rozmiar. Przy skali popularności vlogera w porównaniu do innych członków piwnej społeczności, trudno wyobrazić sobie, by w obecnym roku pojawił się ktoś, kto będzie w stanie zdetronizować go w głosowaniu publiczności. A siebie przecież nominować nie mogę. 😉

Słowo roku – 1 588 głosów:

1. Kraft – 30% (475 głosów)

2. Teku – 21% (332 głosy)

3. Premiera – 19% (295 głosów)

Tu znów warto zwrócić uwagę na rubrykę inne, gdzie propozycja „Beer Geek Madness” zdobyła aż 90 głosów.

Muszę przyznać, że wyniki tej kategorii mnie nieco zaskoczyły. Moim faworytem bez dwóch zdań było słowo „Premiera”, bo to pod znakiem premier cały ten rok stał. Duże szanse dawałem też słowu „Kooperacja”, które jednak zdobyło zaledwie 8% Waszych głosów. Osobiście, spolszczonej formy słowa „Craft” nie lubię i nie używam, kojarzy mi się z serkami, haftowaniem i spolszczaniem na siłę, o którym pisałem niedawno, ale chyba trzeba będzie się przełamać i zacząć.

Impreza roku – 1 492 głosy:

1. Beer Geek Madness – 33% (486 głosów)

2. Poznańskie Targi Piwne – 17% (259 głosów)

3. Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa – 17% (251 głosów)

Nie wiem, co się tam musiało dziać we Wrocławiu na Beer Geek Madness, ale patrząc na jego wynik i częstotliwość padania jego nazwy oraz nazwiska organizatora w sekcji „Other” w niemal wszystkich kategoriach, zacząłem żałować, że mnie tam nie było.

Byłem za to na Warszawskim Festiwalu Piwa, który bardzo mi się podobał i to on jest moim typem, jeśli chodzi o ubiegłoroczne festiwale. Na szczególny szacunek zasługuje przede wszystkim to, że został on zorganizowany bez wielkich sponsorów, bez wielkich środków wydanych na marketing, po godzinach pracy, z kilkoma pomysłowymi rozwiązaniami. Również oferta piw do spróbowania była przednia. Jak na pierwszy raz naprawdę ok.

Piwne miasto 2014 – 1573 głosy:

1. Wrocław – 31% (491 głosów)

2. Warszawa 23% (359 głosów)

3. Kraków 22% (352 głosy)

W tej kategorii liczyłem na duży napływ propozycji z pewnego miasta, którego nie nominowałem, a które słynie z nieźle zorganizowanej piwnej społeczności, i nie zawiodłem się, choć mogło być lepiej. Lublinie. Tylko 60 głosów? Słabiutko. 😉

Wybór spośród trójki na podium jest niesamowicie trudny, dlatego kierując się sercem wybrałbym Gdańsk za świetne i prężnie działające środowisko piwowarów i miłośników piwa, kilka fajnych piwnych miejsc i wiele ciekawych piwnych inicjatyw takich jak Piwowar Battle, Chmielaton, czy Chmielogród. Niestety, brak piwnego festiwalu i wciąż za mało głośnych miejsc z dobrym piwem sprawia, że Gdańsk nie ma szans w obiektywnym starciu ze zwycięskimi miastami.

Piwny trend/styl roku – 1 566 głosów:

1. Piwa na amerykańskich chmielach – 41% (638 głosów)

2. Piwa wędzone – 21% (336 głosów)

3. Piwa eksperymentalne/z nietypowymi dodatkami – 17% (269 głosów)

Tu w zasadzie trudno się nie zgodzić. Bo choć miniony rok obfitował w bardzo ciekawe eksperymenty, piwa wędzone, czy żytnie, to jednak zdecydowany prym wciąż wiodą amerykańskie chmiele. I coś czuję, że to się szybko nie zmieni.

Wydarzenie roku – 1 555 głosów:

1. Ponad pół tysiąca premierowych piw – 50% (783 głosy)

2. Nowa fala w koncernach i browarach regionalnych – 15% (230 głosy)

3. Wysyp browarów kontraktowych – 14% (210 głosów)

Miażdżące zwycięstwo, z którym trudno polemizować. Bo choć piwa nowofalowe z takich browarów, jak Grybów, Witnica, Krajan, czy koncernowe ŻAPA były ogromnym zaskoczeniem, to jednak są tylko kropelką w morzu ciekawych nowości, jakim zalali nas rodzimi producenci piwa.

Kooperacja roku – 1509 głosów:

1. AleBrowar/Nogne Ø – 42% (638 głosów)

2. Pracownia Piwa/SzałPiw – 25% (371 głosów)

3. Pinta/Carlow – 15% (229 głosów)

W tym wypadku również pozostaje mi przychylić się do Waszego wyboru, bo choć Lublin to Dublin na początku roku zawrócił mi w głowie, to jednak zarówno medialnie, marketingowo, jak i piwnie, współpraca AleBrowaru z Norwegami ostatecznie zrobiła na mnie większe wrażenie.

Przed trzema najważniejszymi kategoriami tego zestawienia, czas na przerywnik w postaci kontrowersyjnej kategorii, w której nominowałem najbardziej negatywne zjawiska roku – Czarnej Dziury roku 2014.

Czarna dziura roku – 1 548 głosów:

1. Brak stałej jakości piw rzemieślniczych i wygórowane ceny – 32% (502 głosy)

2. Afery z udziałem BRJ i Marka Jakubiaka – 30% (467 głosów)

3. Kontrrewolucja koncernów – 14% (220 głosów)

Najbardziej zacięta walka tej edycji. Sytuacja na pierwszym miejscu zmieniała się niemal codziennie, by ostatecznie ponownie zatriumfował ubiegłoroczny zwycięzca tej kategorii.

Ja spośród nominacji w tej kategorii wybieram „Wysyp słabych browarów kontraktowych i rzemieślniczych”. W ubiegłym roku pojawiło się wiele nowych inicjatyw, z których bardzo niewiele było w stanie czymkolwiek się wyróżnić, uwieść, zaskoczyć. Widać to choćby po nominacjach do kategorii „Browar roku”, zdominowanej właściwie przez starych wyjadaczy. Ale o tym za moment.

Debiut roku – 1 541 głosów:

1. Doctor Brew – 53% (810 głosów)

2. Browar Podgórz – 18% (282 głosy)

3. Browar Wąsosz – 12% (188 głosów)

Zdecydowanie najwięcej głosów w swojej kategorii w tej edycji zdobył Doctor Brew, bezwzględnie dystansując konkurentów. Głośne wejście na rynek, bardzo dużo premier, bezkompromisowość, dobry marketing, szczucie cycem i Kopyrem, duża dostępność, może nieco mniej finezji, ale to wszystko pozwoliło zdobyć doktorkom rzeszę wiernych fanów, a przy okazji także i spore grono hejterów. Na pewno jednak nie można przejść obok nich obojętnie, a to przy szybko gęstniejącym rynku ma duże znaczenie.

Mój typ to Browar Podgórz, bo choć piwa z pozostałych nominowanych browarów bardzo lubię, to tylko w piwach Łukasza Jajecznicy wyczułem to coś, pierwiastek geniuszu, błysk, który daje mu przewagę nad innymi. Takie piwa, jak Space Sheep, Siostra Bożenka i Uśmiech Anieli to majstersztyk, który jest w stanie przykryć wpadki, jak witbier, czy wędzone Gacie po tacie. No i jeszcze te nazwy i etykiety… Cudne. 🙂

Browar roku – 1 523 głosy:

1. Pracownia Piwa – 40% (602 głosy)

2. Pinta – 17% (265 głosów)

3. AleBrowar – 17% (253 głosy)

W ubiegłym roku wygrali debiut, w tym triumfują już jako najlepszy polski browar. Rzeczywiście nie ma się do czego przyczepić, bo Pracownia Piwa to klasa światowa, a Tomek Rogaczewski i Marek Bakalarski z ekipą sprawiają wrażenie profesorów piwowarstwa, którzy wszystko za co się biorą zamieniają w złoto. Płynne złoto.

Ja bym jednak złożył hołd innemu browarowi, który moim zdaniem zupełnie niezasłużenie nie wszedł nawet do trójki, prawdopodobnie z winy słabej dystrybucji i jeszcze słabszego marketingu. Mowa oczywiście o Artezanie – najbardziej płodnym producencie minionego roku, który wiele eksperymentując nie zaliczył chyba żadnej większej wpadki, a przy tym wypuścił kilka genialnych piw. Funky Brett, Funky IPA, Preparat, Too young to be Herod, Białe IPA, Coffee Wołga to już jest zestaw, który może konkurować nawet z Pracownią Piwa. Dlatego też, w tym roku ode mnie: 1 dla Artezana, 2 dla Pracowni, a 3 dla Pinty i AleBrowaru, które w tym roku chyba dostały lekkiej zadyszki.

Piwo roku – 1 589 głosów:

1. Deep Love (AleBrowar/Nogne Ø) – 18% (286 głosów)

2. Kinky Ale (Doctor Brew) – 8% (121 głosów)

3. Winchester (Faktoria) – 7% (119 głosów)

No i wszystko jasne! Niczym zaprzeczenie mojej tezy sprzed chwili, główny faworyt nie zawiódł i zmiótł konkurencję. Bardzo ciekawie było też na dalszych miejscach, bo jeszcze na kilka godzin przed końcem głosowania drugie miejsce miał Winchester, jednak o dwa (Dwa! DWA!) głosy przegrał z Kinky Ale. Tuż za nimi był Smoky Joe w fanowskiej wersji, oraz Preparat z Artezana. Sporym zaskoczeniem może być brak w pierwszej piątce piwa z Pracowni Piwa.

Od kilku lat wybór piwa roku z każdym kolejnym rokiem jest trudniejszy, a w tym zakrawa to wręcz na niemożliwość. Jeśli bym musiał, wybierałbym prawdopodobnie pomiędzy Hades Gone Wild, a Deep Love. Ale na szczęście nie muszę. 🙂

Na koniec pozostaje mi podziękować wszystkim głosującym, pogratulować zwycięzcom, browarom nominowanym do Czarnej dziury życzyć, aby w nowym roku nie było powodów do nominacji, a Wam wszystkim życzyć udanego piwnego i co najmniej tak samo smacznego, zaskakującego i emocjonującego roku 2015! Aby w III Plebiscycie wybory były jeszcze trudniejsze! Wasze zdrowie!

Bardziej szczegółowe wyniki, znajdziecie tutaj!

 

Bartosz Nowak View more

Jeśli spodobał Ci się mój tekst, podziel się nim ze znajomymi, poprzez jeden z kanałów powyżej.
Będzie to dla mnie świetna nagroda i motywacja do dalszej pracy.
Aby być na bieżąco z kolejnymi wpisami, daj mi suba! :)
Znajdziesz mnie m.in. na facebooku i twitterze:

13 comments

  1. Dziwi mnie wysokie miejsce Podgórza w kategorii debiut, jak na browar z całkiem słabą dystrybucją i praktycznie nie istniejącym marketingiem (nie licząc śmieszkowych nazw i etykiet). Dr Brew jest szeroko dostępny, szczuje cycem, więc ciężko go przeoczyć.

    • Słaba dostępność Podgórza to wynik BARDZO małej jednorazowej warki – o ile pamiętam, to nawet mniej niż niektóre browary restaracyjne… Mi też ze trzy razy uciekł z przed nosa 🙁

    • Zapewne wszystko zależy od miejsca zamieszkania. Dr Brew na kranie w pubie nie widziałem nigdy, Podgórz widuję regularnie. Jak dla mnie wysokie miejsce bardziej się należy Podgórzowi niż Dr Brew. Space Sheep czy Bożenka rozkładają na łopatki wypusty Doktorów, a Podgórz poza APA/IPA ma w portfolio ciekawe piwa.

      • Dokładnie @adamsky.
        Z Podgórza próbowałem jedynie 3 piwa, ale każde było co najmniej dobre. Siostra Bożenka – świetne, Borówkowe Pole – genialne! Żadne z piw Dr Brew (oczywiście jak dla mnie) nie ma startu do tych 2 piw. Wynik pokazuje, że świetna jakość, smak bronią się same i nie potrzeba do tego grubego marketingu, lasek i Kopyra 🙂 Szacunek dla Podgórza za taki wynik.

  2. Jako współorganizator Festiwalu Dobrego Piwa dziękuję za głosy – cieszą mnie bardzo, gdyż impreza ta już często jest postrzegana jako „należy się jak psu miska” i nie jest brana pod uwagę w plebiscytach – zazwyczaj największą popularnością cieszą się najnowsze inicjatywy.

    Bartka proszę jednak o wyjaśnienie komentarza: „Byłem za to na Warszawskim Festiwalu Piwa, który bardzo mi się podobał i to on jest moim typem, jeśli chodzi o ubiegłoroczne festiwale. Na szczególny szacunek zasługuje przede wszystkim to, że został on zorganizowany bez wielkich sponsorów, bez wielkich środków wydanych na marketing, po godzinach pracy, z kilkoma pomysłowymi rozwiązaniami.”

    Festiwal Dobrego Piwa i Targi Poznańskie (o ile wiem) też nie mają wielkich sponsorów, wielkiej kasy na marketing – też byłam a Warszawie i bardzo mi się podobało, ale uzasadnienie – sorry… sugerujesz czytelnikom, że pozostałe festiwale mają wsparcie dużych pieniędzy, co jest nieprawdą.

    • Ok, może trochę niefortunnie to zabrzmiało, nie chciałem sugerować tego o czym piszesz. Być może tak wyszło dlatego, że ciągle z tyłu głowy mam Birofilię, którą znam i do której automatycznie porównuję. Inna rzecz, że WFDP ma już ugruntowaną pozycję od lat, więc nie powstał w ubiegłym roku z niczego. Podobnie Poznańskie Targi z kolei miały drugą edycję i dość mocny marketing. Oczywiście to im w niczym nie ujmuje, ale uznałem, że to Warszawski Fest, jako nowa inicjatywa zasługuje na wyróżnienie. Tym bardziej, że nie wszedł do trójki w plebiscycie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *